Joanna Jabłczyńska w obronie szkoły muzycznej. Emocjonalna debata o przyszłości placówki (zdjęcia)
- Przez te konsultacje chcemy się dowiedzieć jakie państwo macie zdanie na temat wygaszania szkoły muzycznej. Państwa opinia jest dla nas bardzo ważna. Zostanie wzięta pod uwagę przy realizacji tego, co żeśmy zamierzyli. Chcemy powiedzieć dokładnie, jak wygląda budżet, z jakimi problemami mierzy się miasto i dlaczego wstępnie podjęliśmy decyzję o likwidacji szkoły muzycznej - mówiła wiceburmistrz Jolanta Zadroga.
Podczas spotkania podkreślono, że społeczność skupiona wokół szkoły muzycznej jest zorganizowana, zaangażowana i aktywna, jednak - jak zaznaczano - podobne więzi funkcjonują również w innych środowiskach: sportowych, harcerskich czy kulturalnych. Ten wątek stał się wprowadzeniem do szerszej dyskusji o konieczności równoważenia wydatków samorządu i odpowiedzialności za wszystkie obszary edukacji.
Centralnym punktem spotkania była planowana uchwała intencyjna dotycząca wygaszania szkoły muzycznej. Burmistrz Hubert Betlejewski konsekwentnie podkreślał, że dokument ten nie jest równoznaczny z decyzją o likwidacji placówki, lecz stanowi zabezpieczenie na wypadek niepowodzenia w pozyskiwaniu zewnętrznych źródeł finansowania.
Jednocześnie informował, że prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Kultury, starostwem oraz wójtami gmin ościennych, a także analizowane są różne warianty współfinansowania placówki.
W tej części spotkania głos zabrał również przedstawiciel szkoły, który przygotował prezentację przedstawiającą m.in. działalność placówki oraz osiągnięcia uczniów. Ponadto wspomniano o głosowaniu dotyczącym szkoły muzycznej - "Czy jesteś za wygaszeniem szkoły muzycznej?", które zostało przygotowane przez naszą redakcję i jest dostępne na naszym Kanale Nadawczym na Facebooku, umożliwiając mieszkańcom aktywne wyrażenie opinii w tej ważnej sprawie.
O głosowaniu pisaliśmy tu: Dyrektor SSM: "Obrońmy naszą szkołę" i ogłasza "Akcję Westerplatte". Ankieta: Czy jesteś za wygaszeniem szkoły muzycznej?
Rodzice uczniów wielokrotnie podkreślali, że decyzja o utworzeniu szkoły bez zabezpieczonego finansowania była błędem, za który dziś konsekwencje ponoszą dzieci.
Główny głos w tej sprawie zabrała Joanna Jabłczyńska.
- Chciałam się zapytać, czy w Radzie Miasta są nadal radni, którzy byli radnymi w 2023 roku, bo zachowali się po prostu jak nieodpowiedzialni rodzice. To jest właśnie tak, jak z dzieckiem - urodzić dziecko, a po dwóch latach zastanawiać się, skąd wziąć na nie pieniądze. Chodzi o to, że te dzieciaki zostały na lodzie. Rodzice, którzy zapisali dzieci, są Bogu ducha winni, a już najbardziej te dzieciaki, które są zaangażowane i które rzeczywiście się rozwijają. Więc teraz ci sami radni, dwa lata później, trzy lata później, powinni wziąć za to odpowiedzialność, tak jak odpowiedzialni ludzie. Generalnie nie powinno być ruchów wygasających, likwidujących, bo to jest po prostu nieodpowiedzialne. I to właśnie ci sami radni powinni wziąć za to odpowiedzialność.
Zwrócono również uwagę, że argument o uczniach spoza miasta jest uproszczeniem. Wielu z nich, mimo zamieszkania w innych gminach, płaci podatki w Ostrowi Mazowieckiej, prowadzi tu działalność gospodarczą lub posiada nieruchomości.
Pojawił się także wątek mniejszego zainteresowania kolejną rekrutacją, który - zdaniem rodziców - był skutkiem krążących już wcześniej informacji o możliwej likwidacji szkoły, a nie spadku jej atrakcyjności.
- Szkoła muzyczna nie jest dla bogatych czy biednych, tylko dla zdolnych. I po to właśnie, żeby te dzieciaki w iPhonach nie siedziały - podkreśliła Joanna Jabłczyńska.
W dyskusję włączyli się radni. Jeden z nich wskazywał, że zapowiedź wygaszania szkoły wysyła bardzo zły sygnał zarówno nauczycielom, jak i potencjalnym partnerom.
Burmistrz odpowiadał, że jako osoba odpowiedzialna za finanse publiczne musi brać pod uwagę również najgorsze warianty i opierać się wyłącznie na formalnych decyzjach oraz dokumentach, a nie deklaracjach bez pokrycia.
Jednym z najmocniejszych momentów spotkania było wystąpienie Katarzyny Nowickiej, nauczycielki ze Szkoły Muzycznej I stopnia w Ostrowi Mazowieckiej, która przyjechała specjalnie z Łodzi, by zabrać głos.
Nauczycielka mówiła również o krzywdzących komentarzach pod adresem dzieci, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, podkreślając, że szkoła muzyczna jest miejscem nauki, a nie sceną dla gotowych artystów.
- Sprowadzenie całego tego procesu do komentarza "uszy mi więdły" jest okrutny i absolutnie niegodne osoby pełniącej funkcję publiczną. To wysyła bardzo niebezpieczny sygnał, że łatwiej jest krytykować dzieci, niż je wspierać. Zamykanie szkoły muzycznej poprzez wygaszanie nie jest oszczędnością. To rezygnacja z ambicji, z kultury, z rozwoju, z troski o przyszłość naszych dzieci. To odebranie im szansy, której sami kiedyś potrzebowaliśmy - mówiła Katarzyna Nowicka.
W końcowej części spotkania ton rozmowy wyraźnie się uspokoił. Burmistrz deklarował dalsze rozmowy z Ministerstwem Kultury, starostwem i wójtami gmin, zapowiadał także możliwość przekazania budynku na potrzeby szkoły, jeśli spełnione zostaną formalne warunki.
Rodzice z kolei zapewniali o gotowości do pomocy - zarówno organizacyjnej, jak i w wywieraniu presji na samorządy, z których pochodzą uczniowie.
Petycja, o której wspominali rodzice dzieci podczas spotkania, w której mieszkańcy i sympatycy szkoły mogą wyrazić swoje poparcie dla Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Ostrowi Mazowieckiej jest dostępna online na stronie: https://www.petycjeonline.com/ratujmy_samorzdow_szko_muzyczn_w_ostrowi_mazowieckiej
Na zakończenie spotkania burmistrz miasta Hubert Betlejewski zapewnił, że w sprawie przyszłości Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Ostrowi Mazowieckiej będą prowadzone dalsze działania i rozmowy z Ministerstwem Kultury, starostwem oraz wójtami gmin ościennych. Celem tych rozmów jest znalezienie możliwych rozwiązań, które pozwolą zapewnić stabilne funkcjonowanie szkoły i bezpieczeństwo edukacyjne jej uczniów.
Jak podkreślano, priorytetem wszystkich stron pozostaje dobro dzieci oraz utrzymanie warunków do ich rozwoju w Ostrowi Mazowieckiej.
















