Kamil Małkiński po awansie Iskry: Właśnie to chcieliśmy osiągnąć jako drużyna (wywiad)
Trenerze, Iskra Zaręby Kościelne wygrała ligę i awansowała do A-klasy. Kiedy już emocje trochę opadły, co dla Pana znaczy ten sezon?
Emocje opadły po ostatnim meczu wyjazdowym, gdzie zapewniliśmy sobie awans. Awans jest fajny, ale wiąże się to z graniem w mocniejszej lidze, z większą ilością drużyn, ale właśnie to chcieliśmy osiągnąć jako drużyna.
Czy przed startem sezonu w szatni padło hasło „gramy o awans”, czy ten cel dojrzewał dopiero z kolejnymi zwycięstwami?
To wyszło tak naprawdę na koniec pierwszej rundy, wcześniej nie było mowy o awansie.
Co było trudniejsze: dojść na 1. miejsce czy utrzymać się tam do końca?
Na pewno było ciężej jeździć do przeciwników jako lider. Wtedy przeciwnik spina się jeszcze bardziej.
Na wyjazdach przegraliście tylko 1 mecz. Jak ważna była dojrzałość drużyny poza własnym stadionem?
Mamy bardzo doświadczoną drużynę i właśnie to było bardzo ważne w większości meczów: cwaniactwo i kultura gry.
Przy takim napastniku jak Piotr Kubat trener ma łatwiej, czy wręcz przeciwnie - trzeba umiejętnie zbudować zespół, żeby wykorzystać jego atuty?
Przy takim napastniku na pewno było nam łatwiej w meczach. Często potrafił motywować innego kolegę z drużyny, jak coś nie wychodziło.
A-klasa będzie innym poziomem. Co Iskra musi zachować ze swojej gry, żeby dobrze wejść w nowe rozgrywki?
Na pewno musimy zachować spokój w grze i my tam będziemy drużyną, która nie musi wygrywać wszystko, a może wtedy łatwiej się gra.
Na koniec: czego kibice mogą spodziewać się po Iskrze w A-klasie?
Hmm, czas pokaże. Muszą uzbroić się w cierpliwość, a my na spokojnie będziemy realizować swoje cele.






