Skocz do zawartości
Dzisiaj
6oikona pogody
Zła jakość powietrza!
Jutro
4oikona pogody
PB956,19 złON7,86 złLPG3,99 zł
Skrót dnia Wideo Zdjęcia Reklama Redakcja
Reklama
Strona głównaAktualności

Służbowym autem do domu. Radny Malec pyta o samochód Muzeum Pileckich

Komentarzy: 11Wyświetleń: 1201
Służbowym autem do domu. Radny Malec pyta o samochód Muzeum Pileckich
Radny Marian Malec.

Pracownik Muzeum - Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej dojeżdża służbowym samochodem do domu i tam go parkuje. Radny Marian Malec dwukrotnie pytał o zasady korzystania z auta. Muzeum tłumaczy dojazdy bezpieczeństwem pojazdu. Koszt paliwa na trasę między domem a pracą muzeum wyliczyło na średnio 223 zł miesięcznie.

Reklama

Pierwsze pismo radnego wpłynęło do ratusza 10 lipca 2026 r.

- Do mojej wiadomości docierają informacje, że samochód służbowy Muzeum jest wykorzystywany przez pracownika również poza wykonywaniem obowiązków służbowych, w tym do codziennych dojazdów pomiędzy miejscem zamieszkania a siedzibą Muzeum. Według przekazywanych informacji trasa obejmuje również okolice Szkoły Podstawowej nr 3 w Ostrowi Mazowieckiej - napisał radny Marian Malec.

Radny chciał wiedzieć, czy pracownik ma umowę pozwalającą na prywatne korzystanie z samochodu, od kiedy ona obowiązuje i czy pracownik za to płaci.

- Czy pracownik samodzielnie pokrywa koszty przejazdów o charakterze prywatnym, czy też są one finansowane przez Muzeum? Czy prowadzone są ewidencje przebiegu pojazdu pozwalające na rozróżnienie przejazdów służbowych i prywatnych? - pytał radny Marian Malec.

Czytaj nas częściej w Google
DODAJ W GOOGLE

Chciał też wiedzieć, ile osób ma zgodę na prywatne używanie auta oraz czy sprawdzono zgodność takiego korzystania z samochodu z prawem i zasadami wydawania publicznych pieniędzy.

Na interpelację odpowiedział 23 lipca burmistrz Hubert Betlejewski. Oparł odpowiedź na wyjaśnieniach dyrektor muzeum. Napisał, że żaden pracownik nie ma umowy na prywatne korzystanie z samochodu.

- Pracownik korzystający na podstawie umowy z samochodu, będącego własnością Muzeum - Dom Rodziny Pileckich prowadzi miesięczną ewidencję przebiegu pojazdu dla celów służbowych. Nie ma przejazdów prywatnych - napisał burmistrz Hubert Betlejewski.

Muzeum uznaje bowiem dojazdy między domem a pracą za służbowe. Taką zasadę zawiera regulamin obowiązujący od grudnia 2017 r. Pozwala on również na parkowanie samochodu w miejscu zamieszkania pracownika.

Burmistrz tłumaczył, że muzeum nie ma wydzielonego parkingu. Auto mogłoby niszczyć zieleń ogrodu albo utrudniać wejście do budynku.

- Auto służbowe wjeżdża na teren Muzeum, gdy jest potrzeba np. rozładunku przewożonych rzeczy, ale nie jest to miejsce do stałego parkowania. Auto służbowe parkowane na posesji pracownika (zgodnie z zapisami umownymi) jest mniej narażone na uszkodzenia lub kradzież, aniżeli byłoby, gdyby było parkowane na ogólnodostępnym parkingu - napisał burmistrz Hubert Betlejewski.

W piśmie znalazła się też informacja, że podczas corocznych audytów nie stwierdzono nieprawidłowości dotyczących korzystania z samochodu.

Radnemu te wyjaśnienia nie wystarczyły. Dlatego 7 października ponownie napisał do burmistrza.

- Odpowiedź z dnia 23 lipca 2026 r. uważam za niewystarczającą. Nie odpowiada na część pytań, a w zakresie, w jakim odpowiada, opiera się na kwalifikacji prawnej, która budzi poważne wątpliwości - napisał radny Marian Malec.

Jego zdaniem samo wpisanie do regulaminu, że dojazdy do domu są służbowe, nie rozstrzyga sprawy. Chciał poznać własną ocenę burmistrza, dokładne koszty oraz odpowiedź na pytanie, czy takie korzystanie z auta powinno być rozliczane podatkowo.

Wrócił również do sprawy parkingu.

- Brak parkingu przy Muzeum może uzasadniać poszukiwanie innego miejsca garażowania. Nie uzasadnia jednak automatycznie finansowania ze środków publicznych codziennych dojazdów pracownika ani uznania ich za służbowe - napisał radny Marian Malec.

Pytał, czy samochód mógłby stać przy innej miejskiej instytucji i ile by to kosztowało. Chciał też wiedzieć, czy urząd przeprowadził albo planuje kontrolę. Poprosił o regulamin, wzór umowy z pracownikami, zapisy przejazdów z ostatnich 12 miesięcy oraz wnioski z audytów dotyczące samochodu.

Drugą odpowiedź, z 21 października, podpisała wiceburmistrz Jolanta Zadroga. Pismo powstało na podstawie dokumentów dyrektor muzeum Karoliny Kolbuszewskiej. Dołączono do niego regulamin, umowy z usuniętymi danymi pracowników i zestawienia przejazdów.

- Dyrektor Muzeum powierzyła korzystanie z samochodu służbowego trzem pracownikom na podstawie odrębnych umów. Jeden pracownik parkuje auto w miejscu zamieszkania zgodnie z regulaminem i umową, jest głównym użytkownikiem auta służbowego - napisała wiceburmistrz Jolanta Zadroga.

Pozostali korzystają z samochodu sporadycznie, między innymi podczas zastępstw albo wtedy, gdy potrzebny jest drugi kierowca. Według pisma tylko główny użytkownik ma przy domu możliwość bezpiecznego parkowania na zamkniętym terenie.

Samochód to Renault Trafic z 2017 r. W umowie z 2 stycznia 2023 r. zapisano, że po godzinach pracy będzie stał pod adresem zamieszkania pracownika.

W odpowiedzi znalazły się też informacje o odległości codziennych dojazdów i wydatkach na samochód.

- Dyrektor Muzeum określa, że odległość pokonywana dziennie w ramach dojazdów to 20 km. Łączny koszt paliwa i eksploatacji w latach 2024-2026 r. to 68 616,00 zł brutto - napisała wiceburmistrz Jolanta Zadroga.

Podane 20 kilometrów to łączna dzienna trasa między domem a pracą. Średni miesięczny koszt paliwa na te dojazdy muzeum wyliczyło na 223 zł. Jest to wydatek muzeum, a nie opłata pobierana od pracownika.

Kwota 68 616 zł obejmuje paliwo i utrzymanie samochodu także podczas wykonywania innych zadań muzeum. Dotyczy lat 2024-2025 i części 2026 r.

Muzeum tłumaczy, że pracownicy sprawdzali telefonicznie możliwości wynajęcia garażu. Według odpowiedzi garaż dla busa kosztowałby około 300-500 zł. Do tego trzeba byłoby doliczyć dojazdy po samochód. Muzeum porównuje te wydatki ze średnim kosztem paliwa na obecną trasę.

Z tego samego pisma wynika, że podczas zastępstw samochód może zostawać na noc na terenie muzeum, gdy placówka jest zamknięta dla zwiedzających.

Według muzeum przy rosnących cenach paliwa obecne rozwiązanie staje się mniej opłacalne. Dlatego dyrektor szuka tańszej możliwości. Zapytała Zespół Szkolno-Przedszkolny i MOSiR o możliwość pozostawiania samochodu na ich terenie. Muzeum chciałoby korzystać z miejsca położonego blisko swojej siedziby, na zamkniętym i monitorowanym terenie.

W drugiej odpowiedzi wrócono również do przejazdów w okolicy SP nr 3. Muzeum tłumaczy, że współpracuje ze szkołami i innymi instytucjami w mieście.

- W związku z wielkością miasta okolice jednej instytucji są również okolicami innych instytucji. Przejazdy mają związek z działalnością bieżącą Muzeum i współpracą z tymi instytucjami - napisała wiceburmistrz Jolanta Zadroga.

Samochód służy między innymi do wożenia dokumentów, materiałów edukacyjnych, pracowników i uczestników wydarzeń. Jest też wykorzystywany do transportu wystaw, sprzętu oraz zakupów potrzebnych muzeum.

Muzeum uważa, że pracownik, parkując samochód przy domu, wykonuje obowiązek dbania o jego bezpieczeństwo. Dlatego nie traktuje dojazdów jako prywatnej korzyści i nie nalicza od nich podatku. Korzysta przy tym z interpretacji podatkowych wydanych w innych sprawach. Jak napisała wiceburmistrz, muzeum nie występowało o własną interpretację.

Regulamin nie był zmieniany od 2017 r. Według muzeum jest zgodny z przepisami podatkowymi.

- Umowy z pracownikami zawierane są na podstawie tego regulaminu. Muzeum pracuje nad aktualizacją dokumentów i doprecyzuje kwestie definiowania przejazdów prywatnych i służbowych, natomiast nie przewiduje korzystania przez pracowników z samochodu służbowego do celów prywatnych - napisała wiceburmistrz Jolanta Zadroga.

Samochód należy do muzeum. Jak napisała wiceburmistrz, jego zakup w całości sfinansowano z dotacji ministerstwa. Pieniądze ministerialne pokrywają też niemal wszystkie koszty paliwa i utrzymania auta. Muzeum prowadzą wspólnie ministerstwo i miasto. Zgodnie ze statutem nadzór nad finansami muzeum sprawują minister i miasto.

Wiceburmistrz wyjaśniła też, że coroczne audyty dotyczą sprawozdań finansowych. Napisała, że wnioski z tych badań nie dotyczyły osobno zasad korzystania z samochodu. Audytorzy mieli jednak dostęp do regulaminów i procedur muzeum, a w sprawie używania auta nie zgłaszali zastrzeżeń ani zaleceń.

W odpowiedzi z 21 października wiceburmistrz Jolanta Zadroga napisała też, że burmistrz Hubert Betlejewski nie przeprowadził kontroli w sprawie korzystania ze służbowego samochodu muzeum i na razie jej nie planuje.

Reklama

Powiązane tematy

Weź udział w dyskusji
Redakcja portalu OstrowMaz24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów.
Należą one do osób, które je zamieściły. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia Regulaminu.

Polecane wiadomości

Reklama

Nasze podserwisy

Warto odwiedzić

Spotted Ostrołęka
Info Przasnysz

Wyszukiwarka