Smaki regionu, tradycja i wspólna praca. Poznajcie KGW "Z Kuskowizną na Widelcu" (wywiad)
Koła Gospodyń Wiejskich od lat są ważną częścią życia lokalnych społeczności. Organizują wydarzenia, pielęgnują tradycje kulinarne i rękodzielnicze, angażują mieszkańców i tworzą okazje do wspólnego spędzania czasu. Jednym z takich kół jest KGW "Z Kuskowizną na Widelcu", działające na terenie sołectwa Kuskowizna w gminie Ostrów Mazowiecka.
Koło działa od zaledwie dwóch lat, ale w tym czasie zdążyło mocno zaangażować się w życie lokalnej społeczności. Obecnie należy do niego 30 osób. W tym roku przed członkami KGW stanęło szczególne zadanie. Kuskowizna była gospodarzem Dożynek Gminno-Parafialnych Gminy Ostrów Mazowiecka. Przygotowania trwały wiele miesięcy i wymagały zaangażowania nie tylko samego koła, ale również mieszkańców całego sołectwa.
O działalności KGW, dożynkach, tradycyjnej kuchni, warsztatach i planach na przyszłość rozmawiamy zPauliną Lipką, członkinią KGW "Z Kuskowizną na Widelcu".
Jak wyglądały początki KGW "Z Kuskowizną na Widelcu"? Ile osób tworzy dziś koło i co sprawiło, że zdecydowaliście się działać wspólnie?
Nasze koło nie może jeszcze pochwalić się wieloletnią działalnością, jak niektóre inne KGW z okolicy. Działamy dopiero od dwóch lat i można powiedzieć, że wciąż jesteśmy na początku naszej drogi. Intencją założenia koła była przede wszystkim chęć działania na rzecz mieszkańców naszego sołectwa, ale również szerzej, na rzecz lokalnej społeczności. Jest to także bardzo fajna forma wspólnego spędzania czasu i okazja do lepszego poznania się.
Co wyróżnia Wasze koło na tle innych KGW? Macie swoją specjalność kulinarną, z którą jesteście szczególnie kojarzeni?
Jeśli chodzi o kuchnię, na pewno jest to kugiel. To potrawa, którą uwielbiamy zarówno przygotowywać, jak i jeść. Naszym sekretem jest sposób przygotowania. Kugiel robimy w starym stylu, w kuchni kaflowej. Myślę, że właśnie to nadaje mu smak, który trudno podrobić.
Ważną częścią działalności KGW są również warsztaty. Uczestniczyliście między innymi w zajęciach związanych z tradycyjnym rękodziełem i kuchnią regionalną.
Tak. Warsztaty są dla nas bardzo ważne, ponieważ pozwalają poznawać i przekazywać dalej lokalne tradycje. Podczas warsztatów twórczych uczestnicy mogli między innymi rozwijać swoje umiejętności i wykonywać kurpiowskie wycinanki. Odbywały się również warsztaty kulinarne poświęcone tradycyjnym potrawom naszego regionu. Uczestnicy poznawali receptury oraz sposób przygotowania fafernuchów, a także kapusty kiszonej z kaszą jęczmienną i żeberkami. Takie spotkania są okazją do poznawania regionalnej kuchni, ale również do integracji mieszkańców i wymiany doświadczeń między pokoleniami.
W Świetlicy Wiejskiej organizujecie także spotkania dla członków koła. Jednym z nich było świętowanie Dnia Kobiet w bardzo nietypowym klimacie.
Nasze tegoroczne świętowanie Dnia Kobiet odbyło się w niezwykłym, włoskim klimacie. Przygotowaliśmy dekoracje inspirowane słoneczną Italią, a przede wszystkim własnoręcznie robiliśmy pizzę. Każdy mógł przygotować ją według własnych upodobań. Było to przede wszystkim spotkanie, podczas którego mogliśmy pobyć razem i dobrze się bawić.
Które z dotychczasowych działań lub wydarzeń było dla Was największym wyzwaniem, a które dało Wam najwięcej satysfakcji?
Największym wyzwaniem była zdecydowanie współorganizacja dożynek. Był przy tym ogrom pracy. Od strony kulinarnej przygotowaliśmy między innymi około 2500 pierogów. Nasze stanowisko było również bardzo mocno oblegane podczas wydarzenia. Mimo zmęczenia energia ludzi i pozytywne opinie sprawiały nam ogromną radość. Dzięki temu naprawdę nie było czuć tego zmęczenia.
Kuskowizna była gospodarzem tegorocznych dożynek gminno-parafialnych. Jak długo przygotowywaliście się do tego wydarzenia i za co odpowiadało Wasze koło?
Przygotowania zaczęły się już wiele miesięcy wcześniej. Szczególnie dużo czasu poświęciliśmy na planowanie dekoracji oraz stworzenie ogólnej wizji tego, jak wszystko ma wyglądać, od przygotowania miejsca aż po efekt końcowy. Ogromny wkład miał sołtys wraz z mieszkańcami naszego sołectwa. Panowie prężnie działali na polach. Zajmowali się między innymi usuwaniem zarośli, koszeniem traw, a nawet ręcznym grabieniem, żeby teren wyglądał jak najlepiej. My jako koło odpowiadaliśmy przede wszystkim za poczęstunek. Przygotowywaliśmy zarówno ciepłe dania, ciasta, jak i napoje.
Co było dla Was najważniejsze podczas tegorocznych dożynek? Czy jest moment, który szczególnie zapamiętacie jako gospodarze święta plonów?
Myślę, że każda chwila podczas dożynek była wyjątkowa. Najpiękniejszym momentem jest jednak przejście korowodu dożynkowego. To piękny symbol podziękowania za plony i dary ziemi. Do tego przepiękne wieńce i kosze dożynkowe. Widać w nich ogrom pracy, a efekt później jest naprawdę niesamowity. Dla nas bardzo ważne było również ugoszczenie wszystkich osób, które nas odwiedziły. Chcieliśmy, żeby każdy czuł się dobrze. Oczywiście liczyliśmy również na to, że pogoda nie spłata nam figla, choć niestety to zrobiła.
Jak mieszkańcy Kuskowizny angażują się w działalność koła? Czy przy większych wydarzeniach można liczyć na pomoc całej miejscowości?
Zdecydowanie tak. I nie chodzi tylko o samą Kuskowiznę. W skład sołectwa Kuskowizna wchodzą również Dudy, Kacpury i Sagaje. To świetni, zaangażowani i bardzo pomocni ludzie. Myślę, że było to doskonale widać podczas dożynek. Wszystkie wsie zostały pięknie udekorowane. Mieszkańcy wykonywali dekoracje samodzielnie albo użyczali elementów, które później wykorzystywaliśmy przy tworzeniu ozdób. Zaangażowanie nie kończyło się jednak na dekoracjach. Niektórzy pomagali również kulinarnie. Ktoś przygotował bigos, ktoś fasolkę, ktoś inny rogaliki czy jagodzianki. Każdy pomagał tak, jak potrafił. I właśnie ta wspólna praca była dla nas bardzo ważna.
KGW bierze również udział w konkursach kulinarnych. Co daje Wam udział w takich wydarzeniach?
Konkursy są dla nas okazją do pokazania tego, co potrafimy, ale również do poznawania innych kół i wymiany doświadczeń. Kuchnia regionalna jest bardzo ważną częścią naszej działalności, dlatego chętnie uczestniczymy w wydarzeniach, podczas których możemy prezentować tradycyjne potrawy i nasze własne pomysły.
Jakie macie plany na kolejne miesiące? Czy szykujecie już jakieś wydarzenia, konkursy, warsztaty albo wyjazdy?
Po dożynkach mamy trochę czasu na odpoczynek. Był to ogromny wysiłek dla każdego z nas. Ale kto wie, może już w najbliższym czasie coś wymyślimy? Nie zamykamy się na pomysły i mamy otwarte głowy.
Rozmawiała Angelika Litwa
a.litwa@ostrowmaz24.pl










