Opublikowano

I Diecezjalny Turniej Piłki Nożnej

Plamy nie dali w I Turnieju Diecezjalnym.
Na ogół kiedy patrzymy na ministrantów, to wydaje nam się, iż są to wyjątkowo grzeczni chłopcy ze złożon

Plamy nie dali w I Turnieju Diecezjalnym.

Na ogół kiedy patrzymy na ministrantów, to wydaje nam się, iż są to wyjątkowo grzeczni chłopcy ze złożonymi rękami jak do pacierza i w białych komżach, stojący przy ołtarzu w kościele i posługujący księdzu.

Nic bardziej mylnego, to są również dzieci czy też chłopcy z krwi i kości jak ich rówieśnicy uchodzący niejednokrotnie za urwisów, którzy interesują się sportem i chcą naśladować swych idoli typu Lewandowski, Błaszczykowski czy Piszczek. Chcą dorównywać najlepszym i sami chętnie wybiegają na orliki czy trawiaste boiska by pograć w przysłowiową gałę. Nie trzeba ich było dwa razy namawiać do tego, czy wezmą udział w turnieju piłki nożnej drużyn ministranckich.

W ostatnią sobotę w Zambrowie miał miejsce I Diecezjalny Turniej Piłki Nożnej liturgicznej służby ołtarza w trzech kategoriach wiekowych: szkoła podstawowa, gimnazjum i szkoły średnie. Ministranci z parafii Chrystusa Dobrego Pasterza odpowiedzieli pozytywnie i zagrali w trzech kategoriach wiekowych. Może rewelacji nie było, jeśli chodzi o sukcesy, ale trzeba przyznać, że plamy nie dali.

Najwięcej można powiedzieć o grze gimnazjalistów, bo nad nimi czuwał od początku do końca ks. Jan, i trzeba stwierdzić, że to nie "ulizani chłoptasie z przedziałkiem na głowie i z ministrancką regułą w paluszku", ale walczaki i nieodpuszczający piłki, zgodnie z przysłowiem, chłopcy "i do tańca i do różańca".

W swej kategorii wiekowej zostali podzielenie na dwóch boiskach w czterech grupach. Ogółem zgłosiły się 32 drużyny, choć trzy nie dojechały. Nasi znaleźli się w grupie "A" z drużynami ministranckimi z Lubiela, Olszewa Borek, którzy nie dotarli i z Lipnik na Kurpiach.


Swój pierwszy mecz zremisowali 1:1 z Lubielem, choć długi czas prowadzili. Lipniki walkowerem ograły Olszewo Borki, jak każdy następny mecz tych ostatnich był przepisywany walkowerem. W meczu Lubiela z Lipnikami wygrali ci pierwsi 3:0 i okazało się, że nasi chcąc wygrać grupę, by grać o ćwierćfinały, musieli wygrać wyżej niż 3:0. Tak się nie stało wygrali z Lipnikami dokładnie 3:0 i przy równej ilości punktów, bramek i bezpośredniego remisu z Lubielem, zadecydowały karne.

W tych po zasadniczych karnych był wciąż remis, to trzeba było egzekwować do skutku na przemian i po szóstym karnym okazało się, że jednak Lubiel, który potem jak burza ograł Różan 2:0, w półfinale na karnych ulegli Szelkowowi, a następnie o trzecie miejsce ograli Poryte 3:1.

Podstawówka grała z nieco zmienny szczęściem jak wygrali trudne mecze w dwunasto drużynowych grupach, to potem nieszczęśliwie przegrywali z nieco słabszymi. Także z grupy nie wyszli.

Dzielnie się spisali najstarsi ministranci. Z grupy wyszli i w walce ćwierćfinałowej przegrali z późniejszym triumfatorem swej kategorii wiekowej.

Było przetarcie i są chęci, ambitne plany i myślenie o kolejnym roku. Zabawa, spotkanie, rozmowy i nawiązywanie nowych znajomości, to się liczyło i to procentuje w relacjach młodych ludzi, którzy mieli okazję przestroić się ze świata cybernetycznego, tak bliskiego im na co dzień, na świat rzeczywisty i żywy w kontakcie interpersonalnym.

Bigos i pajda chleba po wysiłku smakowały jak najlepszy, domowy obiad przygotowany przez mamusie. Było słońce, była radość, weekendowa frajda i żal wracać, że tak szybko minął czas. Dziesięć godzin razem jakby z bicza strzelił i niestety trzeba czekać kolejnego roku.

źródło: UM Ostrów Mazowiecka

💬 Komentarze (0)

Chronione przez reCAPTCHA
Ładowanie komentarzy...

Dopasuj dla mnie

Zaznacz tematy, które Cię interesują. Zapamiętamy wybór tylko na tym urządzeniu.


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.

Komentarze (0)
Opcje

Dostosuj preferencje treści:

Dołącz