Na wernisaż wystawy plastycznej Zdzisława Twardowskiego "Pejzaż i ginące piękno Bieszczad" zaprosił 15 listopada ostrowski dom kultury.

- Bieszczady zostały stworzone wtedy, kiedy Pan Bóg miał dobry humor - rozpoczyna spotkanie Edward Woźniak, przyjaciel autora wystawy, miłośnik Bieszczad i również artysta.
Uczestnicy spotkania przekonali się, jak piękne są Bieszczady i ich zabytki, w szczególności cerkwie. - Nie okres wojny przyczynił się do dewastacji bieszczadzkich obiektów, ale lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte ubiegłego wieku - opowiada Edward Woźniak prezentują pokaz slajdów cerkwi i kościołów i zapowiada Zdzisława Twardowskiego, który pokazuje inną, może prawdziwszą, twarz Bieszczad.
- Byłem tak zauroczony, że wiele lat jeździłem po Bieszczadach i te obiekty malowałem - mówi Zdzisław Twardowski. Ale nie tylko cerkwie maluje. Na obraz można przede wszystkim podziwiać piękne pejzaże. W ostrowskim MDK do końca listopada można oglądać obrazy pana Zdzisława, na których uwiecznił to, co w Bieszczadach najpiękniejsze. - Cieszę się, że po raz drugi mogę być w Ostrowi. Czuję się u was bardzo dobrze i na pewno będę tutaj przejeżdżał - deklaruje artysta.
Panowie Twardowski i Woźniak przygotowali niespodziankę. Wśród gości rozlosowane zostały nagrody książkowe i okolicznościowy talar, na którym widnieje Matka Boska Eleusa, autorstwa sanockiego mincerza Andrzeja Budzickiego, a który wylosował znany ostrowski miłośnik historii - Ryszard Ejchelkraut. W czasie wernisażu goście słuchali chóru cerkiewnego oraz mogli spróbować przaśnego, bieszczadzkiego chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym.
Zobacz zdjęcia:
Wernisaż Pejzaż i ginące piękno Bieszczad (15.11.2013)

💬 Komentarze (0)