Opublikowano

Emocjonujące wzloty Sokoła (10. kolejka)

Czego potrzeba, by sportowe widowisko określić mianem emocjonującego? Z pewnością wynik spotkania musi być sprawą otwartą do ostatniej seku

Czego potrzeba, by sportowe widowisko określić mianem emocjonującego? Z pewnością wynik spotkania musi być sprawą otwartą do ostatniej sekundy, z pewnością musi mieć swoich bohaterów, ale najważniejsze musi skończyć się happy endem. Wszystko to w sobie miało ostatnie spotkanie ostrowskiego Sokoła.

10. kolejka 2 ligi mężczyzn grupy B, 28 listopada, godz. 16.00. Naprzeciw siebie Isetia Erzurum, która na własnym parkiecie podejmuje Sokół Ostrów Mazowiecka. Nazwa przeciwnika ostrowskich drapieżników niczym zaklęcie z ust magika z błyskawicą na czole, które miałoby odebrać sportowe umiejętności podpieczonych Antonia Daykoli. Nie udało się.

Ostrowska drużyna zgarnia dwa punkty wygrywając z Isetią wynikiem 78:75. Nie obyło się bez nerwów, chwilowych przestojów w grze i kilku niepotrzebnych, nieprzygotowanych rzutów. Przespana druga kwarta spotkania, która zakończyła się wynikiem 25:14 dla gospodarzy została odrobiona pozostałymi trzema. Wynik balansował na szali do praktycznie ostatnich sekund, ale zimniejszą krwią i pewniejszym nadgarstkiem odznaczyli się zawodnicy Sokoła.

Gotham ma Batmana, Manchester United ma Bruno Fernandesa, a na straży dobrych wyników Sokoła stoi Aleksander Szczerbatiuk. Energiczny rozgrywający o numerze 55 w sobotę zdobył 20 punktów i w znacznej mierze przyczynił się do zwycięstwa nad ekipą Isetii. Do wydźwięku bohaterskości zabrakło tylko peleryny i świetlnego znaku na niebie z literą "A". Grę Aleksandra można porównać do ukraińskiego krawca, który z dbałością o każdy detal odmierza miarę kolejnego celnego podania i rzutu. Ważne punkty dorzucili również tacy zawodnicy, jak Mohamed Abdelaal, Mikołaj Motel, czy Patryk Łysiak.

O komentarz poprosiliśmy trenera Sokoła, Antonia Daykolę:

- Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. Isetia, fakt, nie wygrała jeszcze meczu i zajmuje ostanie miejsce, ale większość meczów przegrała kilkoma punktami po ciężkim boju. I tym razem było podobnie - zaczyna trener Sokołów.

- Pomimo, że zaczęliśmy dobrze i wyszliśmy na prowadzenie 7 punktowe, w drugiej kwarcie mieliśmy je zwiększyć, a zamiast tego coś się zablokowało w naszej grze i straciliśmy 15 punktów z rzędu. Po przerwie zaczęliśmy odrabiać straty. Poprawiliśmy grę w ataku i zastawienie zbiórki w obronie oraz odcięliśmy od gry najskuteczniejszego w pierwszej połowie Jakuba Chadaja, który rzucił nam do przerwy 12 punktów i to był jego cały dorobek tego dnia - ocenia Antonio Daykola

- Dobrze radzili sobie w obronie nasi wysocy skutecznie stopując ofensywne poczynania przeciwników. Mogliśmy mieć spokojną końcówkę meczu wykorzystując 4 rzuty wolne w ostatnich 14 sekundach meczu. Ale to ostatnie posiadanie piłki w meczu należało do Iseti. Rzut za trzy na dogrywkę oddawał nasz były zawodnik Jakub Sienkiewicz, a krył go nasz kapitan. Obawiałem się, by sędziowie nie dopatrzyli się faulu, ale obrona Przemka Słoniewskiego była czysta i rzut okazał się niecelny - komentuje trener Sokołów.

- Brakuje nam trochę instynktu drapieżcy, który jak już dopada swą ofiarę to nie pozwala się jej wymknąć. Dwa razy wychodziliśmy na prowadzenie 7 punktowe, w tym raz na nieco ponad 2 min do końca, a mimo to nie potrafiliśmy tego utrzymać ani go powiększyć. Przed nami teraz 3 bardzo trudne mecze. U siebie z niepokonanymi do tej pory KKS Turem Bielsk Podlaski i UNB AZS UMCS Start Lubin oraz wyjazdowe, z rewelacją tego sezonu, beniaminkiem UKS Trójką Żyrardów. Nadszedł czas na kluczowe rozstrzygnięcia 1 rundy - kończy wypowiedź Antonio Daykola.

Sokół po 9 spotkaniach zajmuje obecnie 2 miejsce w tabeli.

💬 Komentarze (0)

Chronione przez reCAPTCHA
Ładowanie komentarzy...

Dopasuj dla mnie

Zaznacz tematy, które Cię interesują. Zapamiętamy wybór tylko na tym urządzeniu.

Wybraliśmy dla Ciebie


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.

Komentarze (0)
Opcje

Dostosuj preferencje treści:

Dołącz