MKS Małkinia musiał uznać wyższość Wektry Zbuczyn.
- To był mecz, w którym pozwoliliśmy oddać przeciwnikowi dwa strzały sprzed pola karnego, po których nasz bramkarz musiał wyjmować piłkę z siatki. Przeważaliśmy jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale z tego nic nie wynikało. W 37 minucie na 20 metrze rywal przejął piłkę i pięknym strzałem pokonuje naszego bramkarza - mówi Karol Dmochowski, opiekun MKS.
Druga połowa wyglądała podobnie. Było dużo walki, natomiast mało sytuacji bramkowych. - W ostatnich 15 minutach graliśmy na trzech napastników. W końcówce Krzysztof Krawczyk został przesunięty z obrony do ataku i był bliski wyrównania, ale trafił tylko w spojenie bramki. W doliczonym czasie gry goście mieli rzut rożny. Wybiliśmy piłkę przed pole karne, a tam zawodnik przyjezdnych nie zastanawiając się oddał strzał w dolny róg bramki i pokonał naszego bramkarza - dodaje.
Dmochowski nie ukrywa, że jego drużyna nie zasłużyła na porażkę. - Nie byliśmy drużyną gorszą. Przeciwnik wykazał się stuprocentową skutecznością. Gdybyśmy wykorzystali swoje sytuację, wynik mógł być korzystny dla nas - kończy.
MKS Małkinia - Wektra Zbuczyn 0:2 (0:1)
Bramki: 37', 90+4'.
MKS Małkinia: Świderski - Krawczyk, Sówka, Giziński, Dawidczyk (75' Bordziak), Maciuszko, Rutkowski (46' Składanowski), Maliszewski, Suszczyński, Zawistowski, Sadowski (85' J. Dmochowski).
![MKS Małkinia musiał uznać wyższość Wektry Zbuczyn.
[foto]27622[/foto]
- To był mecz, w którym pozwoliliśmy oddać przeciwnikowi dwa strz](https://www.ostrowmaz24.pl/uploads/artykuly/2021/05/mks-malkinia-12-jpg_6092db4ea1a55-big.webp)
💬 Komentarze (0)