Nagłe zniknięcie wikariusza parafii w Jasienicy proboszcz tłumaczy urlopem zdrowotnym, ale sprawa ma drugie dno. Ksiądz korespondował z dziewczynką na portalu społecznościowym, a wysyłane wiadomości odczytała matka dziecka i zawiadomiła biskupa.
O zachowaniu wikariusza w parafii w Jasienicy zaalarmowali nas czytelnicy. Według różnych relacji duchowny miał zostać tymczasowo aresztowany. To nieprawda, co potwierdziliśmy oficjalnie z ostrowską policją. Okazało się jednak, że ksiądz musi wyprowadzić się z parafii, a jego miejsce zajął już innych duchowny.
- Nastąpiła zmiana na stanowisku wikariusza w naszej parafii. Ksiądz (tu pada imię i nazwisko duchownego - przyp. red.), któremu bardzo dziękujemy za półroczną posługę duszpasterską, decyzją księdza biskupa odszedł na urlop zdrowotny, a na zastępstwo przyszedł ks. Jacek Turecki, którego bardzo serdecznie witamy w naszej parafii i życzymy błogosławieństwa bożego w pracy duszpasterskiej wśród nas - poinformował w Wigilię ks. Piotr Kapelański, proboszcz parafii pw. św. Rocha w Jasienicy koło Ostrowi Mazowieckiej.
Oficjalny powód nagłych zmian personalnych to choroba wikariusza, ale jak ustaliliśmy, główny powód zniknięcia duchownego związany jest z jego zachowaniem wobec dzieci.
Wikariusz miał wymieniać wiadomości na jednym z komunikatorów z uczennicą szkoły podstawowej. Korespondencje "z serduszkami" i nie tylko miała odczytać matka dziewczynki, która o zachowaniu wikariusza poinformowała biskupa Janusza Stepnowskiego. Biskup odsunął księdza od nauczania religii w szkole i zakazał mu dalszej posługi w parafii, a na jego miejsce skierował ks. Jacka Tureckiego.
Wikariusz pracował w Jasienicy jedynie pół roku. W parafii od początku miał opinię księdza, który został przeniesiony "za karę" lub "za wybryki".
Na razie nie wiadomo czy duchowny trafi do innej parafii, jak nierzadko zdarza się w Kościele katolickim.
Aktualizacja
Po publikacji artykułu skontaktowała się z nami Hanna Kańkowska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Jasienicy, która poinformowała, że dziewczynka, z którą kontaktował się duchowny, nie jest uczennicą Szkoły Podstawowej w Jasienicy, jak pierwotnie napisaliśmy. Dodała, że do tej pory nie docierały do niej żadne niepokojące informacje na temat zachowań duchownego. Wikariusz z parafii w Jasienicy zakończył pracę w placówce w piątek 22 grudnia. Na razie nie wiadomo, kto od stycznia zajmie jego miejsce.

💬 Komentarze (18)