Podczas spotkania burmistrza Ostrowi Mazowieckiej z rodzicami uczniów Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia omówiono kwestie finansowania, lokalizacji oraz dalszego funkcjonowania placówki. Choć nikt oficjalnie nie mówi o likwidacji Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia, rodzice uczniów mają poczucie, że proces wygaszania oznacza jej powolny koniec. Burmistrz z kolei zapewnia, że robił, robi i będzie robić wszystko, aby szkołę ocalić, a zamykanie to ostateczność.
15 stycznia 2026 r. w Ostrowi Mazowieckiej odbyło się emocjonujące i momentami bardzo burzliwe spotkanie burmistrza miasta Huberta Betlejewskiego z rodzicami uczniów Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia. W spotkaniu uczestniczyli również przedstawiciele miasta, dyrektorzy jednostek organizacyjnych, przedstawiciele oświaty - Zespołu Szkolno-Przedszkolnego i Samorządowej Szkoły Muzycznej - oraz radni. Celem zebrania było omówienie aktualnej sytuacji szkoły muzycznej, w szczególności w kontekście jej finansowania, lokalizacji oraz planów na przyszłość, w tym procedury tzw. wygaszania placówki.
Już od pierwszych minut spotkania było jasne, że rozmowa dotyczyć będzie kwestii niezwykle wrażliwych - zarówno z perspektywy samorządu, który odpowiada za stabilność finansów publicznych i bezpieczeństwo organizacyjne jednostek, jak i z perspektywy rodziców, dla których szkoła muzyczna stała się ważnym elementem rozwoju ich dzieci, a często także spełnieniem wieloletnich aspiracji edukacyjnych.
Próba uspokojenia nastrojów
Spotkanie otworzył burmistrz Hubert Betlejewski, który już na wstępie podkreślił, że sytuacja jest trudna, ale - jak zaznaczył - "nie jest beznadziejna". Zapewnił rodziców, że miastu zależy na tym, aby dzieci, które rozpoczęły naukę w Samorządowej Szkole Muzycznej I stopnia, mogły ją bezpiecznie i w godnych warunkach ukończyć.
- Zrobimy wszystko, żeby państwa dzieci edukację szkolną w Ostrowi zakończyły, tą muzyczną. Mają państwo prawo czuć się tacy - może nie zagrożeni - ale zestresowani tym, co się dzieje. Ale może zaczniemy najpierw od takich spraw merytorycznych - mówił burmistrz.
Włodarz miasta zaznaczył również, że celem spotkania nie jest "skrzywdzenia kogokolwiek", lecz dialogowi i przedstawieniu pełnego obrazu sytuacji, także tej mniej komfortowej dla miasta.
Prezentacja danych i mechanizmów budżetowych
Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji przedstawionej przez Marcina Maliszewskiego, dyrektora MOSiR-u, który - jak sam zaznaczył - został poproszony o przedstawienie faktów, liczb i mechanizmów budżetowych, z jakimi mierzy się samorząd.
- Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna, generalnie postaramy się przedstawić cały obraz, jak to wygląda, tak z punktu widzenia też rozwoju dzieci, bezpieczeństwa i budżetu miasta (...) Żebyście wiedzieli, że zawsze to perspektywa ma kilka różnych konceptów. Czyli wszystkie wyzwania, z którymi się mierzy urząd miasta, m.in. ja, jako dyrektor MOSiR-u, też się niestety z nimi mierzę i na mój budżet też to wpływa - mówił Maliszewski.
Dyrektor szczegółowo wyjaśniał różnicę pomiędzy wydatkami inwestycyjnymi a wydatkami bieżącymi miasta, akcentując, że to właśnie wydatki bieżące - obejmujące m.in. wynagrodzenia, koszty energii, utrzymania budynków oraz funkcjonowanie jednostek budżetowych - są najbardziej restrykcyjnie kontrolowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
- Jeżeli mamy pewne wydatki, a w skład tych wydatków wchodzą: wynagrodzenia, prąd, no wszystkie takie bezpośrednie wydatki w całym mieście, czyli też we wszystkich jednostkach budżetowych, to z drugiej strony miasto nie może nawet wydatki wziąć na to, żeby się zadłużyć. I w związku z tym muszą pojawiać dochody budżetowe. I to jest tak naprawdę coś, czego nikt, niezależnie od burmistrza, czy jest taki, czy jest inny, nie może przekroczyć. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to znaczy, że albo państwo manipuluje, albo ma w tym jakiś cel - podkreślił Maliszewski.
W tym kontekście wskazał, że każda nowa jednostka oświatowa generuje stałe, rosnące koszty, które muszą znaleźć pokrycie w dochodach własnych samorządu.
Koszty funkcjonowania szkoły muzycznej
Jednym z najbardziej dyskutowanych punktów spotkania była analiza kosztów funkcjonowania Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia. Z przedstawionych danych wynikało, że pierwotnie zakładany koszt w wysokości około 250 tys. zł rocznie znacząco wzrósł i - według prognoz - osiąga obecnie poziom około 1,2 mln zł rocznie.
Podkreślono, że subwencja państwowa pokrywa jedynie około 40% tych kosztów, a pozostała część musi być finansowana bezpośrednio z budżetu miasta. - Podatnicy miasta w postaci podatków właśnie, cenników, pokrywają w 100% kosztów pomimo, że 35% uczniów nie pochodzi z Ostrowi - zwrócił uwagę Maliszewski.
Dla porównania przywołano także finansowanie sportu dzieci i młodzieży w mieście - około 660 tys. zł rocznie na blisko 600 dzieci - co wywołało silne reakcje części rodziców, którzy wskazywali, że nie można w prosty sposób zestawiać modelu sportowego z modelem edukacji muzycznej.
Argument elitarności i inwestycji w przyszłość
Wielokrotnie podczas spotkania powracał argument tzw. elitarności szkoły muzycznej. Prezentujący dane Marcin Maliszewski określił model kształcenia muzycznego jako znacznie droższy, m.in. ze względu na indywidualny charakter zajęć.
- Czyli model sportowy jest dużo tańszy, ponieważ jest trener, który ma u siebie grupę, którą prowadzi bezpośrednio, natomiast w modelu muzycznym on jest bardzo, bardzo drogi, tak? Ponieważ często zdarza się, że jest konkretny nauczyciel, który bezpośrednio skupia się na jednym uczniu. Oczywiście to nie jest zawsze, ale często. I to jest w pewien sposób taka elitarność - mówił.
Rodzice odpowiadali jednak, że właśnie elitarność stanowi wartość dodaną dla miasta. - Ja osobiście uważam - to jest moja opinia - że edukacja dzieci muzyczna, ta elitarność, też potrzebna jest temu miastu i uważam, że my jako miasto moglibyśmy ponieść ten koszt. Ja bardzo czekałem na taką szkołę w tym mieście, doczekałem się, bo szkoła społeczna, która tutaj była, nie spełniała moich oczekiwań, moje dzieci też tam chodziły. Wiem, jak to wygląda, to nie spełniało tych oczekiwań - mówił jeden z uczestników spotkania.
Problemy lokalowe
Drugim - obok finansów - kluczowym problemem poruszanym na spotkaniu była kwestia lokalizacji szkoły muzycznej w budynku Szkoły Podstawowej nr 1. Wskazywano na konflikt logistyczny, hałas oraz brak odpowiednich warunków lokalowych.
Przedstawiciele miasta powoływali się na stanowisko sanepidu, który miał zwracać uwagę na nieprawidłowości i potencjalne zagrożenia. - Na te rzeczy zwrócił nam sanepid uwagę. To nie jest "widzimisię", które możemy sobie zrobić, tylko to jest niestety realny - jak gdyby - problem, więc grozi nam zamknięcie szkoły tą decyzją inspektoratu sanitarnego, tak? - podkreślał Maliszewski.
Przedstawicielka rady rodziców Szkoły Podstawowej nr 1 potwierdzała, że zajęcia muzyczne w godzinach przedpołudniowych zakłócają tok nauczania, inni natomiast zdecydowanie temu zaprzeczali, wskazując na brak oficjalnych skarg.
- Myślę, że jednak dobrze by było, jakby mogli zabrać głos rodzice nie tylko uczniów (Samorządowej Szkoły Muzycznej - przyp. red.), bo kilkoro uczniów jest na pewno z "Jedynki". Natomiast rzeczywiście, jak byłam na pierwszym zebraniu, to było powiedziane, że szkoła muzyczna będzie po godzinach. W tej chwili już mówimy, że dzieci sobie wchodzą i wybaczcie państwo, ale nie powiecie mi, że jak ktoś za ścianą uczy się gry na jakimkolwiek instrumencie, to sprzyja to nauce fizyki, chemii, biologii, czy czegokolwiek innego - mówiła.
Wypowiedź spotkała się z natychmiastową reakcją części rodziców uczniów szkoły muzycznej, którzy zarzucali uogólnienia i brak dowodów na realne skargi.
- Ciężko tego słuchać. Moja córka ma zespół Downa, naprawdę. Jest w grupie integracyjnej. Czworo dzieci razem z nią jest ze spektrum autyzmu. Nie słyszeliśmy - i nie mówię teraz przez pryzmat tego, że dziecko moje też chodzi do szkoły muzycznej - żadnej skargi od żadnego z rodziców z dzieckiem z spektrum i tutaj wypowiedź pani z samorządu to jest, nie wiem, wyssana jest jakiegoś palca, nie wiem z którego - protestował jeden z rodziców.
Wygaszanie szkoły wzbudza emocje
Dla wielu rodziców szkoła muzyczna nie jest jedynie jedną z miejskich instytucji, lecz przestrzenią, w której ich dzieci odnalazły pasję, sens codziennego wysiłku i poczucie wyjątkowości. Dlatego to właśnie zapowiedź rozpoczęcia procedury wygaszania szkoły muzycznej wzbudziła najwięcej emocji.
Przedstawiciele miasta wielokrotnie podkreślali, że wygaszanie nie oznacza natychmiastowej likwidacji, jednak dla rodziców te pojęcia w praktyce brzmiały bardzo podobnie. W ich ocenie rozpoczęcie procedury wygaszania automatycznie odbiera szkole perspektywę rozwoju i zamyka drogę kolejnym rocznikom.
- To jest gwarancja bezpieczeństwa dla obecnych uczniów. Tak? To nie jest likwidacja. Wygaszanie to bezpieczeństwo, że dzieci, które rozpoczęły naukę, mają tak naprawdę zagwarantowane to, że tą szkołę ukończą - tłumaczył Maliszewski.
Rodzice wskazywali, że sama informacja o planowanym wygaszaniu już teraz wpływa na wizerunek szkoły, zniechęca potencjalnych uczniów i podkopuje zaufanie do miasta jako organu prowadzącego.
Zgodnie z przedstawionym harmonogramem pierwsi absolwenci mieliby ukończyć szkołę w 2029 roku, a cały proces zakończyłby się w 2031 roku. Jednocześnie burmistrz podkreślał, że jeśli w trakcie wygaszania pojawi się możliwość przejęcia szkoły przez ministerstwo lub powiat czy stowarzyszenie, miasto jest gotowe wrócić do rozmów.
- Ja bym chciał, żeby te rozmowy, które państwo prowadzicie pomiędzy powiatem a miastem i gminami, żeby one się odbyły za czym spotkacie się z nami tutaj, bo my nie jesteśmy w ogóle odpowiedzialni za to, żeby słuchać o problemach lokalowych. To jest problem. Już nieważne tej czy innej władzy, bo my nie jesteśmy tutaj po to, żeby rozmawiać o problemach politycznych, tylko mówimy o tym, że edukacja dzieci jest ważna - mówił jeden z rodziców.
Do dyskusji o problemach wtrącił się Marcin Maliszewski. - Jeszcze jedno chciałbym, tylko że to, o czym pan mówi jest bardzo, bardzo mądre i bardzo zasadnicze, tylko te spotkanie powinno się odbyć i te wszystkie problemy powinny zostać zaadresowane w 2024 - mówił.
Rodzice wskazywali, że spotkanie w dużej mierze sprowadzało się do prezentowania trudności, a nie konkretnych scenariuszy wyjścia z kryzysu.
Próby wskazania alternatyw
W trakcie spotkania pojawiły się również propozycje alternatywnych rozwiązań: przekształcenie szkoły w placówkę państwową, utworzenie filii szkoły muzycznej w Ostrołęce, rozwój oferty Miejskiego Domu Kultury, a także system stypendiów dla najzdolniejszych uczniów.
Pojawiały się również postulaty zorganizowania odrębnych rozmów z udziałem powiatu, gmin ościennych i ministerstwa. - Dostałem informację, że jest mała szansa na to, żeby szkoła w Ostrowi stała się ośrodkiem zamiejscowym szkoły w Ostrołęce i o tym jadę rozmawiać. 21 czy 22 na spotkaniu poinformuję państwa o tych rozmowach. Jeżeli to się nie uda, to rzeczywiście, ja proponuję zrobić - ktoś rzucił tu - okrągły stół, tak? Usiądźmy z przedstawicielami rodziców szkoły i porozmawiajmy - mówił burmistrz.
- 19 jest pan wiceminister w szkole. Może tutaj pani dyrektor, nie wiem, czy będzie szansa spotkać się z wami, z rodzicami z panem ministrem Markiem Krawczykiem (...) 20 jadę do ministra Wróbla. Część z was nie pojedzie na ferie, na pewno będziecie mieli przedstawicieli, więc zapraszamy serdecznie i wtedy coś wam coś powiemy. I rzeczywiście może usiądźmy i może rozmówimy - kontynuował.
Polityka - temat, który wraca mimo zaprzeczeń
Choć burmistrz wielokrotnie podkreślał, że decyzje nie mają charakteru politycznego, w wypowiedziach temat polityki powracał regularnie. Padały zarzuty dotyczące zmian w systemie finansowania oświaty, odpowiedzialności rządu oraz wcześniejszych decyzji władz miasta.
- Dzień dobry państwu, panie burmistrzu, bo to trochę tych słów odnośnie poprzedników pada i tego jak do spraw podchodziliśmy (...) O jednej rzeczy pan takiej bardzo znaczącej i zapomina, że jak poprzednicy planowali tę szkołę, to obowiązywał trochę inny system finansowania oświaty. Ten system finansowania oświaty i zadań oświatowych zmienił obecny rząd Koalicji, którego jest pan przedstawicielem na terenie naszej gminy i powiatu. I mi by zależało, żeby pan jako włodarz wziął odpowiedzialność polityczną za te zmiany, które rząd, który pan pobiera, proponuje. Bo wtedy ciężar odpowiedzialności był zdecydowanie niższy i krótszy - odniósł się Bartłomiej Pieńkowski.
- Ja chcę bardzo przeprosić nauczycieli, jeżeli są na tej sali, za 30% podwyżki z mojej strony, dlatego że przyznała je Koalicja, która w tej chwili rządzi. Dlatego wydatki oświatowe rzeczywiście wzrosły, ale to chodzi też o godność ludzi. Co jeszcze? My, drodzy państwo, nie mamy problemu tylko ze szkołą muzyczną, bo to też możemy odsłuchać - jest na YouTube'ie - spotkanie z panem starostą, który twierdził, że musimy się zmierzyć i takie zdanie padło na spotkaniu, zmierzyć się z redukcją czy z reformą oświaty na poziomie powiatu. To idzie w tą stronę, że samorządy będą musiały zamykać szkoły powszechne - kontrował burmistrz.
Od tego momentu spotkanie stało się polityczną przepychanką, a słowa pogłębiały wrażenie, że szkoła muzyczna stała się elementem szerszego sporu o odpowiedzialność, kompetencje i narrację sukcesu bądź porażki.
Szkoła jako symbol
Spotkanie burmistrza Ostrowi Mazowieckiej z rodzicami uczniów Samorządowej Szkoły Muzycznej I stopnia pokazało, jak złożony i wielowymiarowy jest problem funkcjonowania tej placówki. Z jednej strony stoją twarde ograniczenia finansowe, prawne i lokalowe samorządu, z drugiej - nadzieje, emocje i ambicje rodziców oraz dzieci.
Emocje, które wybrzmiały podczas spotkania, świadczą o tym, że sprawa dotyka fundamentalnych pytań: czym ma być edukacja publiczna, jaką wartość przypisujemy kulturze i czy samorząd powinien podejmować ryzyko w imię rozwoju elit artystycznych.
Jedno jednak wybrzmiało wyraźnie: żadna ze stron nie kwestionuje wartości edukacji muzycznej. Spór dotyczy sposobu jej organizacji, finansowania i odpowiedzialności. Ostateczne decyzje, które zapadną w najbliższych miesiącach, będą miały długofalowe konsekwencje nie tylko dla uczniów szkoły muzycznej, ale także dla całej lokalnej społeczności.

💬 Komentarze (22)