Bezbramkowym remisem zakończyło się ostatnie towarzyskie spotkanie reprezentacji Polski przed rozpoczęciem finałów Mistrzostw Europy. Podopieczni Adama Nawałki w Krakowie rywalizowali z Litwą. Kontuzji w spotkaniu doznał podstawowy zawodnik Kamil Grosicki.
(Fot. ASInfo)
W ostatnim meczu kontrolnym przed wyjazdem polskiej reprezentacji do Francji zabrakło w biało-czerwonych barwach Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka. Za to po kontuzji do gry wrócił Grzegorz Krychowiak i trzeba przyznać, że zagrał bardzo dobry mecz.
Jeśli ktoś oczekiwał po postawie podopiecznych Adama Nawałki festiwalu goli w boju z północno-wschodnimi sąsiadami, to musiał czuć rozczarowanie i niedosyt po zakończeniu spotkania. W pierwszej części gry biało-czerwoni nie stworzyli sobie praktycznie żadnej klarownej sytuacji. Ponadto kilka razy mieli problemy w defensywie.
W końcowych fragmentach pierwszej połowy okazję na rozwiązanie worka z golami mieli co prawda Kamil Grosicki oraz Krychowiak. Jednakże żadna z tych prób nie zakończyła się powodzeniem Polaków i ostatecznie do szatni na przerwę oba zespoły udały się z bezbramkowym remisem.
Na drugą połowę wyjściowa jedenastka biało-czerwonych została skorygowana o trzy zmiany. Na placu gry zameldowali się Artur Boruc, Bartosz Salamon oraz Tomasz Jodłowiec i ten ostatni po centrze Grosickiego mógł w 55 minucie zdobyć bramkę, ale jego próbę obronił Emiljus Zubas, wciąż było zatem 0:0.
Wysoki stan oblężenia litewskiej "świątyni" miał z kolei miejsce na przełomie 58 a 60 minuty. Najpierw gola po bardzo dobrej dwójkowej akcji mógł strzelić Błaszczykowski, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Chwilę później szczęścia uderzeniem z dystansu szukał Jodłowiec, ale próba legionisty została zablokowana.
Tymczasem w 68. minucie okazję do zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności miał Boruc. Golkiper na co dzień broniący barw Bournemouth w świetnym stylu obronił uderzenie sprzed pola karnego Lukasa Spalvisa, dzięki czemu kibice polskiego zespołu mogli odetchnąć z ulgą. Z kolei w 74. minucie szansę na pokonanie bramkarza rywali miał Wawrzyniak, ale ostatecznie jego akcja nie dała efektu.
Dziesięć minut przed końcem boiskowej rywalizacji piłkę do siatki skierował Milik, ale w związku z tym, że Sławomir Peszko nieprzepisowo poradził sobie z Georgasem Freidegaimasem, to ostatecznie trafienie wychowanka Rozwoju Katowice nie zostało zaliczone i jedenasty w historii bój reprezentacji Polski z żółto-zielonymi zakończył się piątym remisem.
Rozpocznij dyskusję – napisz pierwszy komentarz poniżej.