Nie udał się warszawskiej Legii rewanż na Borussii Dortmund za porażkę 0:6. W ramach piątej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów czwarty obecnie zespół Lotto Ekstraklasy przegrał z trzecią aktualnie drużyną Bundesligi 4:8. Spotkanie miało niezwykły przebieg.
(Radość piłkarzy Borussii, fot. ASInfo)
Z myślą zmazania plamy po blamażu z pierwszego starcia z ekipą Westfalii przystępowali do swojego wtorkowego spotkania Ligi Mistrzów piłkarze mistrzów Polski. Niemniej zespół Thomasa Tuchela mimo kilku poważnych roszad w składzie, miał zamiar odnieść kolejną wiktorię w europejskich pucharach.
Pierwszą połowę w wykonaniu legionistów najlepiej opisują słowa: "dobre złego początki". Już w 11. minucie gry po akcji Vadisa Odjidja-Ofoe na listę strzelców wpisał się Aleksandar Prijović. Szwajcar zaliczył jednocześnie swoje drugie trafienie w europejskich pucharach w trwającej kampanii. Gol dla Legii podziałał jednak mobilizująco na dortmundczyków.
Z korzystnego wyniku mistrzowie Polski cieszyli się tylko do 17. minuty. Wówczas Shinji Kagawa wykorzystał niedecydowanie Radosława Cierzniaka i z bliskiej odległości pokonał polskiego bramkarza. 120 sekund później Japończyk zdobył drugą bramkę, ponownie po asyście Ousmane'a Dembele i mieliśmy już 2:1 dla BVB.
Tymczasem w 20. minucie trafienie na 3:1 dla wicemistrzów Niemiec zaliczył Nuri Sahin, który wykorzystał kabaretowe wręcz zachowanie Cierzniaka między słupkami bramki Legii. Niemniej ekipa Jacka Magiery cztery minuty później ponownie dzięki skuteczności Prijovicia zdobyła swoją drugą bramkę.
Wynik 3:2 dla teamu z Westfalii nie utrzymał się długo. Jeszcze przed przerwą Borussia dołożyła dwa gole. Najpierw trafienie na 4:2 zaliczył asystent przy golach Kagawy w osobie Dembele. Natomiast ostatnie słowo w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji należało do Marco Reusa. Do przerwy było zatem 5:2 dla gospodarzy.
W drugiej odsłonie rzadko będący przy piłce zawodnicy Legii wciąż ustępowali swoim rywalom. Następstwem tego była bramka na 6:2, której autorem był Niemiec Reus. Jednocześnie ofensywny piłkarz dortmundczyków miał już dublet. Niemniej Legia starała się zachować twarz. W 57. minucie swojego gola strzelił Michał Kucharczyk i wciąż trwał pokaz strzelecki na obiekcie w Dortmundzie.
Dwanaście minut przed upływem podstawowego czasu gry podopieczni Thomasa Tuchela byli blisko podwyższenia swojego prowadzenia. Bramkę na 7:3 starał się zdobyć Pierre-Emerick Aubameyang. Ostatecznie jednak futbolówka po uderzeniu Gabończyka ostemplowała słupek. Co nie udało się napastnikowi BVB wyszło Felixowi Passlackowi i mieliśmy 7:3.
Ostatnie trafienie dla Legii zaliczył Nemanja Nikolić, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 8:4, bo hat-tricka skompletował w doliczonym czasie gry powracający do pełni zdrowia Reus.
Rozpocznij dyskusję – napisz pierwszy komentarz poniżej.