Opublikowano . Ostrów Mazowiecka | Sport | Koszykówka


Emocjonujące wzloty Sokoła (10. kolejka)

Czego potrzeba, by sportowe widowisko określić mianem emocjonującego? Z pewnością wynik spotkania musi być sprawą otwartą do ostatniej sekundy, z pewnością musi mieć swoich bohaterów, ale najważniejsze musi skończyć się happy endem. Wszystko to w sobie miało ostatnie spotkanie ostrowskiego Sokoła.

2020/12/mecz-sokol-ostrow-5030-jpg_5fc6130f58831

10. kolejka 2 ligi mężczyzn grupy B, 28 listopada, godz. 16.00. Naprzeciw siebie Isetia Erzurum, która na własnym parkiecie podejmuje Sokół Ostrów Mazowiecka. Nazwa przeciwnika ostrowskich drapieżników niczym zaklęcie z ust magika z błyskawicą na czole, które miałoby odebrać sportowe umiejętności podpieczonych Antonia Daykoli. Nie udało się.

Ostrowska drużyna zgarnia dwa punkty wygrywając z Isetią wynikiem 78:75. Nie obyło się bez nerwów, chwilowych przestojów w grze i kilku niepotrzebnych, nieprzygotowanych rzutów. Przespana druga kwarta spotkania, która zakończyła się wynikiem 25:14 dla gospodarzy została odrobiona pozostałymi trzema. Wynik balansował na szali do praktycznie ostatnich sekund, ale zimniejszą krwią i pewniejszym nadgarstkiem odznaczyli się zawodnicy Sokoła.

Gotham ma Batmana, Manchester United ma Bruno Fernandesa, a na straży dobrych wyników Sokoła stoi Aleksander Szczerbatiuk. Energiczny rozgrywający o numerze 55 w sobotę zdobył 20 punktów i w znacznej mierze przyczynił się do zwycięstwa nad ekipą Isetii. Do wydźwięku bohaterskości zabrakło tylko peleryny i świetlnego znaku na niebie z literą "A". Grę Aleksandra można porównać do ukraińskiego krawca, który z dbałością o każdy detal odmierza miarę kolejnego celnego podania i rzutu. Ważne punkty dorzucili również tacy zawodnicy, jak Mohamed Abdelaal, Mikołaj Motel, czy Patryk Łysiak.

O komentarz poprosiliśmy trenera Sokoła, Antonia Daykolę:

- Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. Isetia, fakt, nie wygrała jeszcze meczu i zajmuje ostanie miejsce, ale większość meczów przegrała kilkoma punktami po ciężkim boju. I tym razem było podobnie - zaczyna trener Sokołów.

- Pomimo, że zaczęliśmy dobrze i wyszliśmy na prowadzenie 7 punktowe, w drugiej kwarcie mieliśmy je zwiększyć, a zamiast tego coś się zablokowało w naszej grze i straciliśmy 15 punktów z rzędu. Po przerwie zaczęliśmy odrabiać straty. Poprawiliśmy grę w ataku i zastawienie zbiórki w obronie oraz odcięliśmy od gry najskuteczniejszego w pierwszej połowie Jakuba Chadaja, który rzucił nam do przerwy 12 punktów i to był jego cały dorobek tego dnia - ocenia Antonio Daykola

- Dobrze radzili sobie w obronie nasi wysocy skutecznie stopując ofensywne poczynania przeciwników. Mogliśmy mieć spokojną końcówkę meczu wykorzystując 4 rzuty wolne w ostatnich 14 sekundach meczu. Ale to ostatnie posiadanie piłki w meczu należało do Iseti. Rzut za trzy na dogrywkę oddawał nasz były zawodnik Jakub Sienkiewicz, a krył go nasz kapitan. Obawiałem się, by sędziowie nie dopatrzyli się faulu, ale obrona Przemka Słoniewskiego była czysta i rzut okazał się niecelny - komentuje trener Sokołów.

- Brakuje nam trochę instynktu drapieżcy, który jak już dopada swą ofiarę to nie pozwala się jej wymknąć. Dwa razy wychodziliśmy na prowadzenie 7 punktowe, w tym raz na nieco ponad 2 min do końca, a mimo to nie potrafiliśmy tego utrzymać ani go powiększyć. Przed nami teraz 3 bardzo trudne mecze. U siebie z niepokonanymi do tej pory KKS Turem Bielsk Podlaski i UNB AZS UMCS Start Lubin oraz wyjazdowe, z rewelacją tego sezonu, beniaminkiem UKS Trójką Żyrardów. Nadszedł czas na kluczowe rozstrzygnięcia 1 rundy - kończy wypowiedź Antonio Daykola.

Sokół po 9 spotkaniach zajmuje obecnie 2 miejsce w tabeli.


Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.