Opublikowano . Ostrów Mazowiecka | Kultura i rozrywka | Teatr


Spotkaliśmy się z twórcą Teatru Scena Kotłownia. Rafał Swaczyna o powstaniu nowej sceny w mieście

W Ostrowi Mazowieckiej powstaje kolejna odsłona Teatru Scena Kotłownia. Rozmawialiśmy jego twórcą i inicjatorem. Rafał Swaczyna opowiedział nam o emocjach towarzyszących przy budowaniu po raz trzeci teatru w Ostrowi Mazowieckiej.

2021/02/swaczyna-jpg_6024f9752853a

Przy ulicy Lubiejewskiej grono kreatywnych, ambitnych i potrzebujących wyrażać siebie na deskach teatru osób buduje Teatr Scena Kotłownia. Po raz trzeci w naszym mieście powstaje inicjatywa, która na celu ma promować i udostępniać jak najszerzej kulturę w naszym mieście. Okres pandemiczny nie jest łatwym czasem dla wielu gałęzi życia codziennego, jednak kultura, czy dokładnie teatr, można stwierdzić, że cierpi podwójnie.

O wszystkich problemach i ekscytacji płynącej z budowy nowego miejsca dla utalentowanych osób opowiada nam Rafał Swaczyna, twórca Teatru Scena Kotłownia.

Jak to jest tworzyć teatr w takim miejscu, jak Ostrów Mazowiecka?

Powiem szczerze, że tworzenie teatru odbywa się przez cały czas. Od jego początku, aż do dziś. Niezależnie od tego, gdzie powstaje. To jest działanie, które rozpoczyna się, potem rozwija i tak naprawdę nigdy nie kończy. Jak dobrze wiemy z historii, teatr jest bardzo stary, cały czas ewoluuje, dopasowuje się, zmienia, powstają nowe gatunki. Dla mnie teatr to spotkanie, musi być aktor i widz. Bez widza teatr nie istnieje i bez aktora również. Jeżeli posiadamy te dwa elementy, to już możemy mówić o teatrze.

Potrzebne jest miejsce, by mieć gdzie się spotykać. Dla nas, artystów, lokal potrzebny jest do tworzenia dzieła, do pracy. Taka pracownia. Bo spektakl już zrealizowany można wystawić nawet na ulicy. Najważniejsze jest to, by twórca miał odpowiednie warunki do pracy. Stąd moja walka o lokal dla Sceny Kotłownia w Ostrowi Mazowieckiej.

Kiedy spojrzymy na wszystkie gatunki artystyczne, teatr nie jest prosty. Wymaga specyficznego lokalu i pracy. To z pewnością jedna z najtrudniejszych dziedzin sztuki ze względu na to, że w teatrze łączą się inne formy artystyczne, aktorstwo, reżyseria, plastyka, muzyka, taniec i inne. Scena Kotłownia, na tę chwilę swoją przestrzeń znalazła. Zobaczymy co będzie dalej.

Co wpłynęło na decyzję o zmianie miejsca Teatru Scena Kotłownia?

To bardzo trudne pytanie. Nie wiem. Nie wiem co kierowało ludźmi, którzy ją zamknęli, która trwała ponad 15 lat na ulicy Rubinkowskiego. Dlaczego odrzucili wszystkich tych ludzi? Scena Kotłownia od lat realizowała działania kulturalne na różnych polach - rozwijała dzieci i młodzież w kierunku teatru, plastyki, tańca, kina, organizowała czas wolny w różnych formach. Byliśmy otwarci na nowe inicjatywy, szukaliśmy instruktorów. Byliśmy inkubatorem dla młodych osób w tym mieście, które chciały coś robić.

Zamykając nas, to tak, jakby powiedzieli, że jest to niepotrzebne i zbędne. Obecnie nie mamy wsparcia ze strony samorządu. Od ponad roku nie możemy się doprosić o jakiekolwiek wsparcie. Mam nadzieję, że to się niebawem zmieni. Pomagają nam lokalni przedsiębiorcy, inne instytucje związane z naszym miastem, które czują i rozumieją dokonania, jakie udało nam się osiągnąć na przestrzeni lat. Jest sporo osób, którym zależy na tym, aby tego typu działania istniały w naszym mieście.

Dlaczego musieliśmy się przenieść? Bo chcemy dalej działać, realizować naszą misję. Oficjalnie obiekt nie spełniał norm przeciwpożarowych, które dokładnie nie zostały wyjaśnione. Również decyzja o wstrzymaniu środków z budżetu miasta, które nie idą w kierunku stowarzyszeń pozarządowych związanych z działalnością kulturalną to decyzja, z którą się nie zgadzamy. My, jako stowarzyszenie i Scena Kotłownia również jesteśmy mieszkańcami tego miasta. Chcemy, żeby teatr funkcjonował, ale nie potrafimy wyjaśnić dlaczego lokalny samorząd nie chce zrozumieć, że kultura niekomercyjna bez dofinansowania ma bardzo trudne zadanie.

Kto jest głównym inicjatorem pomysłu nowego Teatru Scena Kotłownia?

Prowadzę "Kotłownię" od początku. I to ja za nią odpowiadam. To ja biorę pełną odpowiedzialność za jej sukcesy i porażki. Fakt znajdowania się dziś na ulicy Lubiejewskiej, to przede wszystkim zasługa osób, które wspierają nas w różny sposób. Przerobiliśmy studio tańca na salę teatralną, bo taka jest potrzeba i takie są możliwości. Właściciel lokalu chciał, by to miejsce służyło mieszkańcom. Taki był plan i tak się też stało. Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i już niedługo będziemy mogli zaprosić widzów.

Ile osób zaangażowanych jest w powstawanie nowej Sceny Kotłownia?

Osobiście jestem zaskoczony, że tak wiele. Przede wszystkim osoby z grupy teatralnej, te co są obecnie i te, które już odeszły oraz ich rodzice. Są też osoby, które nazywamy przyjaciółmi, biorące udział w życiu naszego teatru. Mamy też osoby, które pomagają na przykład przy przeprowadzce. Część mieszkańców pomaga nam finansowo, część materialnie. Bardzo miłym zaskoczeniem są telefony z oferowaną pomocą. To jest fantastyczne, że ci ludzie rozumieją sytuację, chcą pomóc i nie oczekują niczego w zamian.

Jak się czujecie w nowym miejscu?

Coraz lepiej. Musimy się w nowym miejscu zaaklimatyzować. Musimy tu trochę poprzebywać, przyzwyczaić się. Chcemy z czasem wprowadzić tutaj elementy swojej tożsamości, stare plakaty zdjęcia, dyplomy. W starej Kotłowni byliśmy 15 lat, więc śmiało mogliśmy stwierdzić, że czuliśmy się jak w domu. Tutaj potrzeba czasu. Dostosujemy się. Zapowiada się bardzo dobrze.

Nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądało w dalszej przyszłości. Nie wiem na ile lat tu zostaniemy, czy trzy, czy dziesięć. Przyszłość jest bardzo niejasna. My cały czas żyjemy oczekiwaniem na lokal, w którym byliśmy wcześniej. Obiecano nam, że to będzie wyremontowane. Mówiono, że wrócimy po wakacjach, a tu zaraz miną dwa lata. Zobaczymy co dalej.

Jak teatr funkcjonuje w czasie pandemii?

W ogóle nie funkcjonuje. Uważam, że spotkania online to pomyłka. Teatr sam siebie zakleszcza w pewnego rodzaju protezy. Dla mnie zjawisko teatru w internecie jest zjawiskiem bardzo zgubnym. My, jako twórcy, walczyliśmy zawsze, by odciągać ludzi od monitorów i komputerów, by wyszli z domu i spotkali się w teatrze. W tej chwili wszystkie teatry i instytucje kultury przymuszają ludzi, by zasiadali przed ekranami telewizorów i komputerów. Taki paradoks. Ale co robić, chyba inaczej się nie da, aby jakkolwiek ratować to, co można. Scena Kotłownia prowadziła zajęcia i próby online, ale się z tego wycofała. Na razie korzystamy z tego czasu głównie na przygotowania nowej sceny.

Kiedy możemy spodziewać się otwarcia nowej siedziby Teatru Scena Kotłownia?

Moglibyśmy otworzyć scenę nawet dziś. Ale czekamy, aż skończy się pandemia. Jak będzie trzeba, to nawet rok poczekamy. Przecież to smutne gdybyśmy zrobili wielkie otwarcie przy 25 procentach widowni albo online. Musimy poczekać. Przecież to głupie - otworzyć teatr i ludzi nie wpuścić.

Jak można dołączyć do Teatru Sceny Kotłownia? Jak można jej pomóc?

Jeżeli chodzi o pomoc, można to robić na wiele różnych sposobów. Czasami robimy różne akcje, w których jasno określamy nasze potrzeby i zbieramy środki. Można nas wspierać jako widz, przychodząc na spektakle i wrzucając datki do puszki, korzystając z naszej oferty. Chcemy też otworzyć puszkę elektroniczną. Przyjmujemy pomoc rzeczową i finansową od sponsorów, osób prywatnych i różnych instytucji. Działamy jako stowarzyszenie pozarządowe, nie jesteśmy firmą, nie prowadzimy działalności gospodarczej, więc forma jakiejkolwiek darowizny jest mile widziana. Pomocne dla nas jest również dobre słowo, bo pozytywna opinia jest budująca.

Jeśli chodzi o dołączenie do grupy teatralnej, to raz w roku przeprowadzamy nabór do zespołu. Najczęściej jest to we wrześniu. Zapraszamy każdą chętną osobę, która chce spróbować swoich sił na scenie lub po prostu być w takiej grupie angażującej się w życie miasta.

Jak zaczęła się twoja miłość do teatru?

Myślę, że to zakiełkowało u mnie już w dzieciństwie. Zacząłem brać udział w konkursach recytatorskich w drugiej klasie szkoły podstawowej. Przygotowałem wiersze pod okiem nauczycieli i zacząłem wygrywać. Jeden, drugi, trzeci. Potem pojawiły się zespoły teatralne i któregoś dnia spotkałem aktora Jerzego Zelnika, który na festiwalu przyznał mi nagrodę aktorską mówiąc: "Ty możesz zostać aktorem, spróbuj". Po tych słowach pomyślałem sobie, że może rzeczywiście warto. Złapałem szansę i zostałem aktorem, a potem reżyserem.

Ostatnie słowo, które warto wypowiedzieć?

Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy nas wspierają i są naszymi przyjaciółmi. Dziękuję za zaufanie i wyrozumiałość dla naszej działalności, za wszelką pomoc, jaką otrzymujemy. Za każde dobre słowo, które daje nam pozytywną energię i utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem otwierając Scenę Kotłownia w naszym mieście. Wiem, że wsparcie i pozytywne opinie są od osób, które chcą i potrzebują takiego teatru w Ostrowi Mazowieckiej. Głęboko wierzę w to, że można tworzyć fantastyczne rzeczy, szczególnie z takim wsparciem tak wielu ludzi. Dziękuję za naprawdę dużą pomoc wszystkim. Nie będę wymieniał, bo przez to ten wywiad pewnie byłby dwa razy dłuższy, a co gorsza - mógłbym kogoś pominąć, a tego bardzo bym nie chciał. Mam nadzieję, że już niebawem spotkamy się w Teatrze Scena Kotłownia i znów będziemy was cieszyć.


Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.