Opublikowano . Ostrów Mazowiecka | Sport | Koszykówka


Sokół musi wygrać w Nysie. Daykola: chcemy wracać w wesołym autobusie

Koszykarze Sokoła Ostrów Mazowiecka wczoraj wyruszyli w daleką drogę do Nysy. Dzisiaj o godz. 17:00 rozegrają drugie spotkanie drugiej rundy fazy play-off. Podopieczni Antonio Daykola w pierwszym starciu na własnym terenie przegrali 76:79, chociaż do przerwy prowadzili różnicą aż 15 "oczek".

2021/01/mecz-sokol-ostrow-5030-jpg_5ff43bdfdd27b

Rozmowa z Antonio Daykola, trenerem Sokoła Ostrów Mazowiecka
Chcemy wracać w wesołym autobusie
Przed zespołem trudne zadanie?
- Nie uważam, że trudne. Najtrudniejsze będzie wygrać trzecie spotkanie. Myślę, że dzisiaj nie będzie większych trudności, by pokonać przeciwnika. Oczywiście to wszystko to sport i nie można być niczego pewnym, ale wyjdziemy na parkiet, by pokonać IgnerHome AZS Basket Nysa. Po to pokonaliśmy tyle kilometrów.

W pierwszym spotkaniu trudno wytłumaczyć końcówkę meczu. Jeszcze przed czwartą kwartą wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie odebrać wam zwycięstwa...
- Dla mnie to niewyobrażalna rzecz. Prowadziliśmy wysoko, a przegraliśmy w ostatnich sekundach. Takie rzeczy zdarzają się w koszykówce. Przykładem niech będą półfinały w najwyższej klasie rozgrywkowej w naszym kraju. Śląsk Wrocław prowadził 14 punktami, a przegrał 18:32 w starciu z Zastalem Zielona Góra. To pokazuje, że trzeba utrzymać koncentrację od pierwszej do ostatniej sekundy.

Jak rozpoczęła się operacja "Nysa"?
- Samochód z zawodnikami ruszył z Ostrowii Mazowieckiej. Bus rozpoczął jazdę z Warszawy. Zbiórka była o godz. 16:30. Zatrzymaliśmy się we Wrocławiu. Spaliśmy w hotelu Polonia. Po śniadaniu udaliśmy się spacer po rynku. Na godz. 13:00 mamy zaplanowany obiad, a później jedziemy do Nysy. Na miejscu będziemy na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem. Będziemy chcieli zapoznać się z halą, obrzucać kosze.

Spacer w maseczkach?
- Oczywiście. Są obostrzenia i musimy się do nich stosować.

A wieczorem do Ostrowii Mazowieckiej wyruszy wesoły autobus?
- Po to przyjechaliśmy. Liczę, że będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Oczywiście nie będzie wielkiego hurraoptymizmu, bo do kolejnej fazy awansuje zespół, który będzie miał na koncie dwa zwycięstwa. Do tego będzie potrzebny triumf u siebie w następną środę.

Ile razy oglądał pan pierwsze spotkanie?
- Nie umiem powiedzieć, ile. Po raz pierwszy obejrzałem czwartą kwartę tuż po przyjeździe do domu. Tutaj bylo najwięcej problemów. Te 10 minut oglądałem naprawdę wiele razy. Wyciągnąłem wnioski i na podstawie nich rozpisałem treningi, które miały na celu w tygodniu poprawić nasze błędy.

A jeśli się nie uda?
- Zakończymy sezon, ale nie biorę takiej możliwości pod uwagę. Towarzyszy nam hasło: Win or go home. Niech tak zostanie.
 

 

Mecz będzie można obejrzeć pod tym linkiem


Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.