W 2025 roku do rejestru CEIDG wpłynęło blisko 197 tys. wniosków o zamknięcie jednoosobowej działalności gospodarczej oraz 288,8 tys. wniosków o otwarcie JDG. Dla porównania w 2024 roku złożono 189 tys. wniosków o wykreślenie i 288,8 tys. o otwarcie. W ub.r. było o 4,1% więcej likwidacji niż w 2024 roku. W zeszłym roku w siedmiu województwach liczba wniosków o zamknięcie JDG była większa od liczby wniosków o otwarcie. To kujawsko-pomorskie, lubuskie, pomorskie, śląskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie oraz zachodniopomorskie. Ponadto w ub.r. do rejestru CEIDG wpłynęło 388,1 tys. wniosków o zawieszenie JDG, czyli o 3,3% więcej niż w 2024 roku.
W ubiegłym roku do rejestru Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej (CEIDG) wpłynęło 196,7 tys. wniosków o zamknięcie jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 4,1% więcej niż w 2024 roku, kiedy odnotowano 189 tys. takich przypadków. Profesor WSB-NLU Jerzy Choroszczak, doktor nauk ekonomicznych w zakresie nauk o zarządzaniu, zauważa, że wzrost liczby wniosków o zamknięcie JDG w 2025 roku nie jest duży, ale może być niepokojącym sygnałem mówiącym o tym, że przedsiębiorcy indywidualni mają coraz większe problemy z wyzwaniami rynkowymi. – Stoją za tym rosnące koszty zatrudnienia pracowników, energii i usług księgowych oraz turbulentność otoczenia zewnętrznego, w tym rosnąca konkurencja i niestabilność prawa. Malejące przychody w powiązaniu z wyższymi kosztami, nawet jeżeli te tendencje są przejściowe, sprawiają, że przy braku odpowiednich buforów zabezpieczenia finansowego sytuacja przedsiębiorców może się gwałtownie pogorszyć. To może skutkować podjęciem decyzji o zamknięciu firmy – wyjaśnia profesor.
Komentując te dane, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński z kancelarii GKPG zauważa, że przedstawiony wzrost liczby wniosków o zamknięcie JDG w 2025 r. może być trochę niepokojący. W ub.r. sytuacja na rynku była w miarę dobra, więc wynik powinien iść raczej w drugą stronę, tj. wskazywać na lekki spadek.
– Ponadto ww. wynik potwierdza, że przedsiębiorczość indywidualna nadal rośnie, ale bardzo powoli. Warto również zauważyć, że liczba utworzonych firm w formie JDG w 2025 r. była prawie na tym samym poziomie co w 2024 roku, podczas gdy liczba zamknięć się zwiększyła. To wskazuje na stabilizację polskiej przedsiębiorczości z elementem coraz większej trudności w funkcjonowaniu przedsiębiorstw – podsumowuje dr Jerzy Choroszczak, profesor WSB-NLU. Dane z CEIDG pokazują też sytuację w poszczególnych województwach. Liczba wniosków o zamknięcie JDG była mniejsza niż liczba wniosków o otwarcie. Na 196,7 tys. wniosków o zamknięcie w 2025 roku przypadło 288,8 tys. zgłoszeń o otwarciu jednoosobowej działalności. W 2024 roku było 189 tys. wniosków o wykreślenie firmy z rejestru i 288,8 tys. o otwarcie. W ub.r. w siedmiu województwach liczba wniosków o zamknięcie była większa od liczby wniosków o otwarcie. To kujawsko-pomorskie (7,8 tys. – zamknięcia, 7,5 tys. – otwarcia), lubuskie (4,6 tys. vs. 4,4 tys.), pomorskie (10,3 tys. – zamknięcia, 10,2 tys. – otwarcia), śląskie (16,1 tys. – zamknięcia, 15,8 tys. – otwarcia), świętokrzyskie (4,1 tys. vs. 3,8 tys.), warmińsko-mazurskie (5,3 tys. – zamknięcia, 4,8 tys. – otwarcia) oraz zachodniopomorskie (8,3 tys. vs. 7,5 tys.).
– Zjawisko to pokazuje, że bilans przedsiębiorczości w Polsce nie jest jednolity terytorialnie, ale nie należy go interpretować wyłącznie przez pryzmat geografii. Różnice pomiędzy województwami wynikają w dużej mierze ze struktury lokalnych gospodarek oraz z dominujących branż, a nie z samych warunków administracyjnych prowadzenia działalności – wyjaśnia radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.
Do tego ekspert dodaje, że w regionach, gdzie przeważają sektory bardziej wrażliwe na koszty energii, pracy czy sezonowość, zamknięcia JDG mogą przewyższać otwarcia nawet przy ogólnie stabilnej sytuacji gospodarczej. – Jednocześnie kluczowe znaczenie ma fakt, że największa liczba wniosków dotyczy działalności bez wskazania województwa, a w tej grupie wyraźnie przeważają otwarcia nad zamknięciami. To sugeruje, że coraz większa część JDG funkcjonuje poza klasycznym podziałem regionalnym – uzupełnia mec. Parol.
W zeszłym roku do rejestru CEIDG wpłynęło też 388,1 tys. wniosków o zawieszenie JDG. To o 3,3% więcej niż w 2024 roku, kiedy złożono ich 375,7 tys. Sebastian Sajnóg z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) zauważa, że zawieszenie działalności bardzo często nie oznacza trwałego wyjścia z rynku, lecz tryb tzw. „przeczekania”, który wynika z sezonowości, chwilowego braku zleceń, testowania opłacalności biznesu, czasem z przygotowania się do zmiany formy prawnej. Dlatego, jak przekonuje ekspert, trudno mówić o wyraźnie odczuwalnych, negatywnych skutkach dla gospodarki jako całości. Prof. Choroszczak podkreśla z kolei, że analiza danych z lat 2023-2024 dowodzi, iż w roku 2024 było o 2% więcej zawieszonych jednoosobowych działalności gospodarczych aniżeli w roku 2023.
– W 2025 r. mieliśmy pogłębienie negatywnego trendu wzrostowego liczby zawieszonych indywidualnych działalności gospodarczych. Nie jest to wzrost dramatyczny i może on wynikać z chwilowych trudności przedsiębiorców, ale nie daje powodów do optymizmu, zwłaszcza w powiązaniu ze wzrostem liczby zamykanych jednoosobowych form działalności. Jeśli dodamy do siebie liczbę zamykanych i zawieszanych JDG w 2025 roku, to okazuje się, że przekraczają one znacznie liczbę inicjowanych nowych JDG – dodaje prof. Choroszczak.
Ponadto ekspert z kancelarii GKPG dodaje, że rok 2025 był dla jednoosobowych działalności gospodarczych przede wszystkim okresem przetrwania, a nie dynamicznego rozwoju. Przedsiębiorcy w zasadzie funkcjonowali w warunkach dużej niepewności, a szczególnie niepokojące jest to, że coraz częściej decydowali się na całkowite zamknięcie firm zamiast ich czasowego zawieszenia. Dziś pełni ono głównie rolę mechanizmu ochronnego, który ma dać przedsiębiorcom czas i uchronić ich przed ostatecznym wycofaniem się z rynku. Podobnego zdania są też inni rynkowi eksperci.
– Zawieszeń jest wyraźnie więcej niż zamknięć, co można uznać za pozytywny sygnał, bo oznacza, że przedsiębiorcy częściej próbują przeczekać trudniejszy okres niż kończyć działalność. To coraz rzadziej oznacza porażkę. Końcowa konkluzja jest jednoznaczna. Polska gospodarka nie mierzy się dziś z falą upadłości JDG w sensie formalnym, ale z masowym zjawiskiem ekonomicznej niewypłacalności, rozwiązywanej poza systemem restrukturyzacji i upadłości przedsiębiorców, a właśnie przez świadomą decyzję o przeczekaniu – podsumowuje mec. Adrian Parol.
Źródło: MondayNews
Dopasuj dla mnie
Zaznacz tematy, które Cię interesują. Zapamiętamy wybór tylko na tym urządzeniu.
Informacja: zapisujemy wyłącznie wybór tematów w pamięci przeglądarki (localStorage). Możesz wyłączyć w każdej chwili.
Wybraliśmy dla Ciebie
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz
Twoja opinia pomaga być na bieżąco
Dodając komentarz, akceptujesz regulamin komentowania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.
Rozpocznij dyskusję – napisz pierwszy komentarz poniżej.