Opublikowano

Bałagan przy kontenerach i porozrzucane tekstylia. Zalewa nas fala ubrań

Pod kontenerami walają się porozrzucane ubrania. Stare koszule, kurtki i buty zalegają na trawnikach, bo pojemniki są wypchane do granic możli

Pod kontenerami walają się porozrzucane ubrania. Stare koszule, kurtki i buty zalegają na trawnikach, bo pojemniki są wypchane do granic możliwości. Mieszkańcy zostawiają worki obok kontenerów, a inni się skarżą.

Ci, którzy chcą się pozbyć starych ubrań legalnie, muszą jechać nawet kilka kilometrów do najbliższego PSZOK‑u. Wszystko zaczęło się od stycznia 2025 roku, kiedy w życie weszły nowe przepisy nakazujące obowiązkową selektywną zbiórkę tekstyliów. Choć miały one poprawić stan gospodarki odpadami, w praktyce doprowadziły do chaosu.

Tak nie robimy!

Wiele osób idzie na łatwiznę i wrzuca ubrania do kontenerów. Trzeba pamiętać, że możemy do nich wrzucać ubrania, nadające się do ponownego założenia. Nie wszyscy stosują się do tych zasad i wrzucają tam zniszczone tekstylia. Nadmiar materiałów i zniszczonych ubrań powoduje bałagan, co nie stanowi wizytówki miast i gminnych miejscowości. Ludzie, patrząc na bałagan, piszą skargi.

Wypchane kontenery

W naszym regionie kontenery pękają w szwach. Z ich otworów wystają ubrania, a wokół piętrzą się porzucone worki. Wystarczy podmuch wiatru, by stare tekstylia rozwiały się po całym skwerze. Taki widok można dziś zobaczyć nie tylko w dużych aglomeracjach, ale także w mniejszych miastach, gdzie pojemników jest jeszcze mniej.

Zgodnie z nowymi zasadami tekstylia powinny trafiać do PSZOK‑ów. Ale w wielu miejscowościach punkty te są oddalone od centrum o kilka kilometrów i działają w ograniczonych godzinach. Dla osób niezmotoryzowanych to poważna przeszkoda. Efekt? Ubrania lądują w śmietnikach zmieszanych albo, co gorsze, w lesie, gdzie tworzą się dzikie wysypiska. Poza gruzem czy meblami, które wrzucane są do lasu notorycznie, widać tam dziś także porzucone ciuchy. Zniszczone, często przemoczone, rozrzucone po krzakach i rowach. Leśnicy alarmują, że liczba takich znalezisk rośnie.

Zalewa nas tania odzież z Chin

Zalewają nas ciuchy - i to dosłownie. Rynek odzieżowy w Polsce od lat zalewany jest przez tanią, niskiej jakości odzież z Azji, w szczególności z Chin. Tysiące ton ubrań trafiają do sklepów za grosze, a potem niemal od razu na śmietniki. Taka odzież szybko się niszczy i nie nadaje się do ponownego użycia, co tylko pogłębia problem. Kupujemy więcej niż potrzebujemy, a wyrzucamy coraz szybciej.

Niektóre sklepy dają możliwość zwrotu odzieży do recyklingu, ale czy to rozwiąże problem? Na pewno nie. Tu potrzebne są regulacje na wyższych szczeblach.

💬 Komentarze (7)

Chronione przez reCAPTCHA
Ładowanie komentarzy...

Dopasuj dla mnie

Zaznacz tematy, które Cię interesują. Zapamiętamy wybór tylko na tym urządzeniu.

Wybraliśmy dla Ciebie


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.

Komentarze (7)
Opcje

Dostosuj preferencje treści:

Dołącz