Opublikowano

Urząd Miejski w Małkini Górnej zasypywany anonimowymi skargami i wnioskami. "Niech się ten ktoś ujawni i powie, czego chce!"

Ktoś - podpisujący się "mieszkańcy" - składa w Urzędzie Miejskim w Małkini Górnej wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Najpierw

Ktoś - podpisujący się "mieszkańcy" - składa w Urzędzie Miejskim w Małkini Górnej wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Najpierw wpływają do urzędu wnioski, a potem... skargi na opieszałość urzędników i burmistrza. Sprawa budzi emocje.

- 24 lutego 2026 roku do przewodniczącego Rady Miejskiej w Małkini Górnej wpłynęło 18 anonimowych skarg na bezczynność burmistrza gminy Małkinia wraz z wnioskami o uznanie zaniechania za naruszenie obowiązków ustawowych organu wykonawczego gminy oraz podjęcie przez Radę Miejską czynności nadzorczych przewidzianych prawem, w tym rozważenie wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec burmistrza – referował na sesji RM 31 marca 2026 radny Arkadiusz Murawski - przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji rady. Skargi z podpisem „mieszkańcy” (lub bez podpisu) dotyczyły nieopublikowania wniosków o udostępnienie informacji publicznej w BIP (niektóre też braku udzielenia odpowiedzi na dany wniosek w terminie). Te wnioski i skargi wpływały do urzędu w ostatnich tygodniach. 

3 marca tematem zajęła się komisja skarg Rady Miejskiej.

- Komisja wyraża stanowisko, iż skargi należy zostawić bez rozpoznania – podsumował jej przewodniczący.

Komisja ustaliła, iż nie zostały tu spełnione wymogi formalne. Zgodnie z przepisami, dokumenty, które nie zawierają imienia, nazwiska, adresu nadawcy pozostawia się bez rozpoznania. 

Sprawa wywołała dyskusję na marcowej sesji Rady Miejskiej Małkini Górnej.

- Chciałbym dopytać pana mecenasa, co to znaczy, że informację należy opublikować w BIP bez zbędnej zwłoki – dociekał radny Zbigniew Nietubyć.
 
- W prawie administracyjnym definiuje się, że trzeba to zrealizować najszybciej jak to jest możliwe – odparł prawnik Artur Olszewski. – Najczęściej wskazuje się okres tygodniowy w sytuacjach gdzie przepis nakazuje przeprowadzenie określonej procedury bez zbędnej zwłoki.

- Mój wniosek jest więc taki – niech pracownicy urzędu dotrzymują tego terminu i wtedy może nie będzie tych 18 skarg. Bo każda zaczyna się stwierdzeniem o bezczynności burmistrza polegającej na nieopublikowaniu informacji publicznej – mówił Zbigniew Nietubyć. – Kolejna sprawa, w uzasadnieniu do tych skarg jest zapis, że właściwy organ powinien załatwić skargę nie później niż w ciągu miesiąca. Kto tego terminu powinien pilnować? Przewodniczący rady? To pan powinien tego pilnować – zwrócił się do Piotra Krzepickiego.
 
 – Gdy upłynie termin, wnioskodawca zawsze jest informowany, kiedy jego sprawa zostanie rozpoznana. A tu kogo mieliśmy poinformować? – odparł przewodniczący.

Prawnik podkreślił, że termin rozpoznania skargi może być dłuższy niż miesiąc, ale należy powiadomić skarżącego, że skarga będzie rozpoznana na najbliższym posiedzeniu rady.

- Co my, radni, powinniśmy zrobić, żeby ta farsa się zakończyła? Wpływa skarga za skargą, a to dezorganizacja pracy urzędu. Uważam że powinniśmy znaleźć jakiś złoty środek, bo to jest strata czasu – mówiła radna Milena Sienicka. – Moim luźnym pomysłem jest, abyśmy jako radni zebrali te skargi, wnioski w jedną interpelację i wtedy będzie jeden dokument do wstawienia do BIP. Zastanówmy się nad tym, bo nie widzę skutecznej pracy w przyszłości, jeśli do urzędu będzie wpływało po 40 skarg. Wstawić teraz do BIP 40 skarg i 40 odpowiedzi na te skargi – ludzie, tu się nie da pracować!
 
- Te 40 skarg to jest bardzo często pochodna 40 wniosków o informację publiczną. Mamy świadomość tego, że obywatele mają prawo pytać – powiedział prawnik Artur Olszewski. – Mamy również świadomość tego, że informacja publiczna ma sprzyjać przejrzystości, jawności działania samorządu. Ale informacja publiczna nie może być nadużywana. Nie może być tak, że pracownicy dostają dziennie po 2-3 wnioski o informację publiczną, zawierające po 3-4 strony, gdzie prosi się nas o sprawozdanie dotyczące umów z jakimś podmiotem, zawieranych w ciągu trzech lat. Jaki to ma sens z perspektywy interesu publicznego? To są sytuacje, które dezorganizują pracę urzędu. A podmiot, który formułuje te wnioski i pytania, nie chce z jakichś przyczyn ujawnić swojej tożsamości. Jak ktoś ma jakieś podejrzenia, niech składa zawiadomienie do organów ścigania. 

- Chciałbym stanąć w obronie urzędników. Do urzędu wpływa kilkanaście wniosków. I to nie jest jedno pytanie czy dwa – to 200-300 pytań. Gdyby wpłynął jeden wniosek i leżał miesiąc, wtedy można byłoby mieć zarzuty o nieterminowość. Ale jeżeli wpływa 40 wniosków, a w każdym 200 pytań... Urzędnicy nie przekraczają terminów umyślnie, proszę pamiętać, że każdą sprawę trzeba przeanalizować. To jest, moim zdaniem, specjalny zalew wniosków. Większość tych informacji można znaleźć w BIP - mówił sekretarz gminy Cezary Pietrzak.

Radna Elwira Założyńska dociekała, czy te informacje (ze skarg) są zamieszczone (lub właśnie zamieszczane) w Biuletynie Informacji Publicznej.

- Zamieszczane są systematycznie – zapewnił sekretarz.
 
- O czym my tu w ogóle rozmawiamy? O jakichś anonimowych skargach, wnioskach!? – padło z sali (jeden z sołtysów się zdenerwował). – Niech się ten ktoś ujawni i powie w końcu, czego chce! 

💬 Komentarze (0)

Chronione przez reCAPTCHA
Ładowanie komentarzy...

Dopasuj dla mnie

Zaznacz tematy, które Cię interesują. Zapamiętamy wybór tylko na tym urządzeniu.

Wybraliśmy dla Ciebie


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.

Komentarze (0)
Opcje

Dostosuj preferencje treści:

Dołącz