Rozmawialiśmy z Marcinem Sadłowskim - przedsiębiorcą, właścicielem firmy Haris-Instal, bramkarzem Iskry Zaręby Kościelne oraz osobą mocno zaangażowaną w działania charytatywne, w tym Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. W rozmowie podkreślał, że pomaganie jest dla niego naturalną częścią życia, a sport i praca starają się dziś iść w parze z życiem rodzinnym, które - jak mówi - jest dla niego najważniejsze.
W tegorocznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Ostrowi Mazowieckiej był jednym z najbardziej aktywnych uczestników licytacji. Podczas wszystkich aukcji przekazał łącznie około 30 tysięcy złotych.
Wśród wylicytowanych przedmiotów znalazł się również nietypowy voucher wystawiony przez włodarza miasta Huberta Betlejewskiego, umożliwiający "pełnienie funkcji burmistrza".
Marcin Sadłowski łączy na co dzień wiele ról. Prowadzi własną firmę, angażuje się w życie lokalnej społeczności, wspiera drużyny sportowe, a jednocześnie sam aktywnie gra w piłkę nożną jako bramkarz Iskry Zaręby Kościelne. Poza sportem jest ojcem i partnerem, a osoby z jego otoczenia podkreślają, że to człowiek zaangażowany, z dużą energią i jeszcze większym sercem do pomagania.
"To zaczęło się od harcerstwa"
Pytany o jego zaangażowanie w WOŚP, wraca do początków: - Z WOŚP to się zaczęło tak, że byłem młodym dzieciakiem, byłem harcerzem i zawsze wspomagaliśmy WOŚP jako harcerze - mówi.
Jak dodaje, dziś może pomagać na większą skalę, ale idea pozostaje niezmienna: - Teraz mogę sobie pozwolić na większą pomoc i staram się być na każdym finale - podkreśla.
Powrót do piłki
Piłka nożna od zawsze była obecna w jego życiu, choć nie zawsze w regularnej formie:- Grałem wcześniej w KS Ostrovia. Byłem bramkarzem. Mieliśmy dużą pakę. Dobrą pakę. Zdobyliśmy makroregion z chłopakami, których serdecznie pozdrawiam – wspomina.
W pewnym momencie musiał jednak zrobić przerwę, aby skupić się na pracy zawodowej, co sprawiło, że sport zszedł na dalszy plan: - Niestety przyszedł czas wziąć się za pracę i zrezygnowałem z piłki. Grałem lokalnie na turniejach zakładowych tzw. zakładówki - mówi.
Powrót do piłki nie był jednak przypadkiem. Jak podkreśla, wszystko zaczęło się od ludzi, którzy go do tego środowiska ponownie wciągnęli: - Później Kamil Małkiński był trenerem KS Ostrovia. Odezwał się do mnie i sponsorowałem jego rocznik. I wchodziłem w piłkę z powrotem, po wielu latach przerwy - opowiada.
W tym czasie wsparcie i zaproszenia do treningów płynęły również od Roberta Wilczewskiego: - Robert Wilczewski zapraszał mnie na treningi, jako pomoc przy treningach, jako kolejny bramkarz - dodaje.
Z czasem jego droga ponownie skrzyżowała się z Kamilem Małkińskim, który został trenerem w Zarębach. To właśnie wtedy Sadłowski trafił do Iskry Zaręby Kościelne.
Dziś, jak podkreśla, gra w Iskrze to nie tylko sport, ale też efekt wielu lat relacji i powrotów do ludzi, z którymi łączy go wspólna historia: - Obecnie bronię w Iskrze Zaręby Kościelne i tu, właśnie, zdobyliśmy awans wspólnie z chłopakami - podsumowuje.
Człowiek, który wspiera i motywuje
Osoby z jego otoczenia podkreślają, że Marcin Sadłowski to człowiek, który nie tylko działa, ale też wspiera innych na co dzień. Angażuje się w lokalne inicjatywy, wspiera drużyny sportowe i potrafi motywować ludzi wokół siebie.
W Iskrze znany jest jako zawodnik, który wnosi do drużyny nie tylko doświadczenie, ale też dobrą energię. Często podkreśla się jego zaangażowanie, wsparcie dla młodszych zawodników oraz duże poczucie humoru, które pomaga budować atmosferę w zespole.
Codzienność i najważniejsza motywacja
Łączenie pracy, sportu i życia prywatnego wymaga dobrej organizacji: - Nie jest to łatwe, ale jakoś daję radę. Treningi są o 19:30, więc zdążę wrócić z pracy, złapać torbę i jechać - podkreśla.
Na koniec rozmowy nie trzeba było już żadnych długich wyjaśnień. Zapytany o to, co w życiu jest dla niego najważniejsze, Marcin Sadłowski odpowiedział krótko i bez zastanowienia: - Moje dzieciaki i moja kochana kobieta - mówi.
I w sumie trudno o coś bardziej prostego i prawdziwego. Bo choć na co dzień łączy pracę, sport i pomaganie innym, to właśnie rodzina - jak sam pokazuje - trzyma to wszystko w jednym miejscu i nadaje temu sens.
Rozmawiała Angelika Litwa

💬 Komentarze (0)