Opublikowano . Ostrów Mazowiecka | Sport | Piłka nożna


Wychowanek Ostrovii: Ostrów Mazowiecka? Najlepsze miejsce, w którym byłem

Arkadiusz Ciach pierwsze piłkarskie kroki stawiał pod wodzą Michała Kacprzaka. Po świetnym sezonie w barwach Świtu Nowy Dwór Mazowiecki dostał propozycję z Legii Warszawa i z niej skorzystał. Wychowanek Ostrovii związał się z drugim zespołem ze stolicy roczną umową. Specjalnie dla nas w dniu podpisania umowy udzielił wywiadu.

2021/07/ciach-jpg_60ede5108bf5f

Rozmowa z Arkadiuszem Ciachem, zawodnikiem Legii II Warszawa
Pamiętam każdy dzień spędzony w klubie z Ostrowi
Arku, wierzysz w to, co się dzieje z Twoją osobą?
- Normalna rzecz. Jestem pewnym swoich umiejętności. Wiem co potrafię. Przenoszę się do nowego klubu, ale nadal będę grał na tym samym poziomie rozgrywkowym, czyli w trzeciej lidze. Z drugiej strony, trafiłem do Legii. Przekonałem się do oferty "Wojskowych". Lubię i chcę grać o coś. Nie interesuje mnie walka o czub tabeli.

Czyli celem jest awans?
- Dokładnie. Wszyscy chcemy, by po ostatniej kolejce rezerwy zespołu z Warszawy cieszyły się z awansu do drugiej ligi. 
Gra w Legii to spełnienie dziecięcych marzeń?
- Spełnieniem byłyby występy w pierwszym zespole. Jestem na zapleczu, ale wszystko przyjemnie wygląda. Mamy znakomite warunki, najlepsze w Polsce. Jestem po dwóch treningach. Naprawdę jest świetnie.
Kiedy dowiedziałeś się o ofercie z Legii?
- Jakieś sygnały dochodziły do mnie w trakcie sezonu. Mierzyliśmy się jako Świt z zespołem z Warszawy bardzo często ze względu na zmieniony system rozgrywek, a do tego walczyliśmy w finale Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Niemal za każdym razem strzelałem bramkę Legii.
Czyli swojego kata chcą mieć u siebie?
- Dokładnie (śmiech - przyp. red.). Teraz będę strzelał na chwałę Legii. Takie życie.
Zmieniasz miejsce zamieszkania?
- Nie ma takiej potrzeby. W moim życiu nic się nie zmienia.

Tak obserwowałem Twoją przygodę z piłką i cały czas kręciłeś się w okolicach stolicy...
- No tak się ułożyło. Byłem w Legionovii Legionowo, teraz w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, wcześniej w Ursusie Warszawa. Podejmowałem różne decyzje. Grając w Ostrovii otrzymałem propozycję z Ursusa, więc tak naprawdę stolica sama wyciągnęła do mnie dłoń (śmiech - przyp. red.).
Jak wyglądały Twoje początki?
- Pamiętam każdy dzień spędzony w klubie, wszystkie treningi. Tego nie da się zapomnieć. Nawet jeśli chciałbym, nie umiałbym to wymazać ze swojej pamięci. Mam przed oczami osobę, która wprowadzała mnie do Ostrovii, kolejną, która dawała mi szansę w seniorach.
Więc słucham...
- Pamiętam dzień, kiedy poznałem swojego pierwszego trenera Michała Kacprzaka. Tworzył rocznik w Ostrovii. Graliśmy mistrzostwa w mieście. Byłem wówczas w gimnazjum. Wszystko działo się na starym stadionie, za "Trójką" - całe piaszczyste. Dla mnie to były wyjątkowe chwile, gdyż po raz pierwszy grałem w piłkę "o coś". Wcześniej kopałem na osiedlu z chłopakami o ściany. Tutaj była stawka, medale. Trener zobaczyłem we mnie potencjał. Porozmawialiśmy po meczach. Zaprosił na trening. Zdecydowałem się od razu. Pojawiłem się na zajęciach i tak było przez kilka lat.

Zaczynałeś bardzo późno. Dlaczego?
- Nie wiem. Tak się ułożyło życie. Myślę, że gdybym rozpoczął treningi trzy lub cztery lata wcześniej, dzisiaj może byłbym zawodnikiem występującym w Lidze Mistrzów? Nie wiem. Brakowało mi podstawowej zabawy z piłki. Gdy zaczynałem zajęcia, wszystkiego uczyłem się niemal od zera. W obecnych czasach dziecko w wieku kilku lat potrafi cuda z futbolówką przy nodze. To były inne czasy.
Kto dał Tobie szansę w seniorach?
- Śp. Sławomir Różański. Miałem 15 lat. Dał mi szansę. Zagrałem w dwóch ostatnich meczach sezonu. Wówczas występowaliśmy w lidze o nazwie MLS, czyli obecna czwarta liga. W nowych rozgrywkach do klubu przyszedł Jacek Cyzio. Straszny niewypał trenerski w Ostrovii. 
U Pawła Kowalczyka też kopałeś?
- Kilka ładnych sezonów. Grałem pod jego wodzą. Za jego kadencji miałem najlepszy sezon w przygodzie z Ostrovią. Wówczas poczułem, że nadszedł moment, że trzeba pójść gdzieś dalej i spróbować czegoś innego. Paweł dawał mi szansę. Wierzył we mnie. Myślę, że postawą na boisku spłaciłem chociaż część zaufania, którym nie darzył. Cele mieliśmy inne. Nie udało się ich osiągnąć.
W sezonie 2015/2016 dla Ursusa zdobyłeś 22 gole. Wówczas posypały się oferty?
- Oj tak. Dzwonili z całej Polski. Niektóre oferty były poważne. Wybrałem Legionovię Legionowo. Nie wiem dlaczego. Nie żałuję. Nie był to dobry dla mnie czas, ale podobno właśnie z takich lekcji wyciąga się najlepsze wnioski.

Zaczynałeś w Ostrovii. Skończysz w Ostrovii?
- To pytanie padało wiele razy. Szczególnie ciekawi są koledzy z Ostrowii Mazowieckiej. Nigdy jednoznacznie nie odpowiedziałem na to pytanie. Niech to pozostanie słodką tajemnicą. Mogę powiedzieć, że chciałbym, ale zobaczymy jak potoczy się życie.


Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu ostrowmaz24.pl.