Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Ostrów Mazowiecka doszło do emocjonalnej wymiany zdań. Radni dyskutowali o realizacji miejskich inwestycji. W debacie padły kontrowersyjne słowa.
Radna Małgorzata Bartkiewicz.
Radna Małgorzata Bartkiewicz odniosła się do zarzutów o wolne tempo miejskich inwestycji:
– Ja tylko bym chciała przypomnieć państwu, że my jesteśmy dopiero w maju będzie rok. A już my tutaj cudów wymagamy. No naprawdę. Jestem już bodajże czwartą kadencję i nie przypominam sobie, żeby po roku nie wiadomo jakie inwestycje wyskakiwały. No dajcie spokój. Po co atakować tutaj państwa rządzących? Każda inwestycja była kończona bodajże na koniec kadencji. Zawsze tak było – powiedziała radna.
Bartkiewicz wypowiedziała się również o losie budynku po byłym SDH (PSS Społem).
– Ten budynek PSS to wy żeście najpierw kupili, a teraz oskarżacie to albo tamto. Trzeba też koncepcji na to. Zresztą nawet tam cokolwiek robić, to miliony złotych kosztuje. Ja uważam, że lepiej deweloperowi oddać, niech tam stawia co chce, a nam coś da. Albo sprzedać w cholerę tę działkę i też duże pieniądze się weźmie, za przeproszeniem – stwierdziła.
Na słowa radnej zareagował przewodniczący Rady Miasta, Tomasz Koczara:
– Zwracam uwagę, pani radna, żeby nie używać tego typu słów – powiedział przewodniczący.
Radna Bartkiewicz odparła:
– To nie jest przekleństwo. „D...” też nie jest przekleństwo. W telewizji to mówią, przepraszam bardzo. Mówię, że to nie jest przekleństwo. Bardzo proszę, poczekajmy cierpliwie. Będziecie osądzać za trzy lata, na koniec kadencji. A my mamy pięć lat kadencji, jeszcze cztery lata przed nami. Po co emocje niepotrzebne będziemy pokazywać? – zakończyła radna.

💬 Komentarze (12)