Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Ostrów Mazowiecka wybuchła ostra wymiana zdań o wygląd wysp na skrzyżowaniu ulic Lubiejewskiej i Grota-Roweckiego - obok Szkoły Podstawowej nr 2. Radny Waldemar Pałys nazwał to miejsce "śmietniskiem" i pytał, czy tak mają wyglądać projektowane parki kieszonkowe. Burmistrz Hubert Betlejewski tłumaczył, że to było szybkie, tanie i tymczasowe działanie dla bezpieczeństwa, a w przyszłym roku ma się to zmienić.
Skrzyżowanie ulic Lubiejewskiej i Grota-Roweckiego.
- Czy parki kieszonkowe będą wyglądały tak, jak wygląda to miejsce na ul. Lubiejewskiej przy Dwójce? Czy to będzie zieleń brązowa? - zapytał radny Waldemar Pałys.
- Ja nie przewiduję takiego wyglądu - odpowiedział Adam Radomski, architekt.
- Przepraszam najmocniej, ale to co tam jest, to jest jak śmietnisko. W tej chwili tak wygląda, a nie miejsce zieleni - stwierdził Pałys.
- Ale to nie ja projektowałem - zaznaczył Radomski.
- Jeżeli to samo nam fundujecie. To nie wiem, czy ktokolwiek się na to zgodzi - kontynuował Pałys.
- To ja może dopowiem, że w projekcie przewidujemy udział architekta krajobrazowego - powiedziała Anna Kacpura, zastępca kierownika Wydziału Inwestycji.
- Przepraszam najmocniej, ja nie pytam o architekta, to może zrobić człowiek, który ma jakiekolwiek poczucie estetyki. Po co nam architekt, który zrobi nam plombik 4 na 4 z jednym kwiatkiem - ripostował Pałys.
- To miejsce, o którym pan mówi, to jest miejsce przyjęte od Zarządu Dróg. Dlaczego tam zostało wysypane korą i chcieliśmy to zrobić jak najtaniej? Po to, bo rosły tam chaszcze po pas i ludzie nie mogli wyjeżdżać z tej ulicy bezpiecznie. I chodziło przede wszystkim o bezpieczeństwo. To było szybkie działanie. W następnym roku prawdopodobnie w jakiś sposób to inaczej zagospodarujemy - wyjaśnił burmistrz Hubert Betlejewski.
Czytaj:
Miasto zbuduje cztery parki kieszonkowe. Poznaliśmy dokładne lokalizacje

💬 Komentarze (11)