Dzisiejsza "Rzeczpospolita" opisuje sprawę, która może wywołać duże emocje wokół Miejsca Pamięci Treblinka. Chodzi o plan usunięcia napisów "Jedwabne" i "Radziłów" z symbolicznych kamieni na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady Treblinka II.
Fot. Facebook / Muzeum Treblinka / Treblinka Museum.
Według gazety decyzje w tej sprawie już zapadły, a zgodę miał wyrazić wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Przeciwne takim działaniom są Muzeum Treblinka i Instytut Pamięci Narodowej.
Sprawa nie opiera się wyłącznie na publikacji prasowej. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w oficjalnym komunikacie po 4. posiedzeniu Międzynarodowej Rady Treblinki napisało o opracowaniach naukowych dotyczących kamieni z napisami "Jedwabne" i "Radziłów". Resort podał, że były one elementem wystąpienia ministra kultury "ws. likwidacji napisów".
Według "Rzeczpospolitej" argument za usunięciem napisów jest taki, że nie ma jednoznacznych dowodów na bezpośrednie deportacje Żydów z Jedwabnego i Radziłowa do Treblinki. Międzynarodowa Rada Treblinki miała uznać, że upamiętnienie powinno obejmować tylko te społeczności, w przypadku których są potwierdzone dowody deportacji do tego obozu.
Muzeum Treblinka przypomina jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. W swoim wcześniejszym stanowisku dyrektor Muzeum dr Edward Kopówka pisał, że o wykucie nazw "Jedwabne" i "Radziłów" w 1993 roku wnioskował Benjamin Majerczak, sekretarz generalny Związku Żydów Polskich w Izraelu. Chodziło o uzupełnienie listy miejscowości, z których - według ówczesnych ustaleń i zgromadzonych informacji - Żydzi byli deportowani do obozu śmierci w Treblince. Nazwy dodano później po dyskusjach i decyzji Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Bardzo ważna jest także opinia IPN, którą przytoczyło Muzeum. Wynika z niej, że z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż do Treblinki deportowano znaczną grupę Żydów z Jedwabnego, a być może również kilka osób z Radziłowa. IPN zwrócił też uwagę, że pojedynczy uciekinierzy z tych miejscowości mogli szukać schronienia w Białymstoku i później trafić do transportów do Treblinki.
Właśnie dlatego sprawa ewentualnego usunięcia napisów budzi kontrowersje. Pytanie brzmi: czy brak pełnych dokumentów wystarczy, żeby usuwać nazwy z miejsca pamięci? Przeciwnicy takiego kroku podkreślają, że Niemcy niszczyli ślady swoich zbrodni, a droga wielu ofiar do miejsca śmierci mogła być wieloetapowa i trudna do odtworzenia. Część osób mogła przechodzić przez getta, obozy przejściowe i inne miejscowości, zanim trafiła do Treblinki.
Treblinka II była jednym z największych miejsc Zagłady na ziemiach okupowanej Polski. Niemiecki obóz zagłady powstał w połowie 1942 roku, około 2 km od obozu pracy Treblinka I. Jego celem było masowe zabijanie Żydów. Według Muzeum Treblinka zamordowano tam od 800 do 900 tys. Żydów, przede wszystkim obywateli polskich. Wśród ofiar byli również Romowie.
W sprawie Jedwabnego i Radziłowa dochodzi jeszcze dramatyczny kontekst wydarzeń z 1941 roku. IPN przypomina, że publikacja "Wokół Jedwabnego" dotyczy badań nad zbrodniami popełnionymi na polskich Żydach w Jedwabnem, Radziłowie oraz innych miejscowościach w okolicach Łomży i na Białostocczyźnie latem 1941 roku. W komunikacie dotyczącym śledztwa w sprawie Jedwabnego IPN podał, że 10 lipca 1941 roku doszło tam do masowego zabójstwa nie mniej niż 340 obywateli polskich narodowości żydowskiej.
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" opisuje także drugi, bardzo wrażliwy wątek - krzyże związane przede wszystkim z terenem byłego obozu pracy Treblinka I i Miejscem Straceń. Według gazety w memorandum prof. Elżbiety Janickiej miały znaleźć się postulaty dotyczące usunięcia ponad 300 krzyży z miejsca związanego z byłym obozem pracy Treblinka I, 14 krzyży drogi krzyżowej oraz niektórych krzyży poza terenem muzeum.
W tej części sprawy trzeba jednak jasno oddzielić to, co oficjalnie potwierdzone, od tego, co pojawia się w publikacji "Rzeczpospolitej" jako postulat z memorandum. W przypadku napisów "Jedwabne" i "Radziłów" temat pojawia się w oficjalnym komunikacie ministerstwa. W przypadku krzyży - na razie mowa o postulatach opisanych przez gazetę, a nie o potwierdzonej decyzji resortu.
Warto też rozróżnić dwie części tego miejsca pamięci. Napisy "Jedwabne" i "Radziłów" dotyczą upamiętnienia przy byłym obozie zagłady Treblinka II. Sprawa krzyży dotyczy przede wszystkim terenu związanego z byłym obozem pracy Treblinka I i Miejscem Straceń.
Muzeum Treblinka wcześniej wyjaśniało, że upamiętnienie ofiar obozu pracy Treblinka I powstało w 1964 roku. Wtedy ustawiono krzyże na terenie tzw. Miejsca Straceń. W 2003 roku, z inicjatywy rodzin więźniów pochodzenia polskiego, na większości z nich umieszczono tabliczki z nazwiskami osób zamordowanych i pogrzebanych w tym miejscu.
W obozie pracy Treblinka I więziono Polaków, Żydów i Romów. Przez obóz przeszło około 20 tys. osób. Około 10 tys. więźniów Niemcy zamordowali albo doprowadzili do ich śmierci przez choroby, głód, wycieńczenie i warunki obozowe. Dokumentację obozową Niemcy zniszczyli podczas likwidacji obozu.
Cała sprawa pokazuje, jak trudne są decyzje dotyczące miejsc pamięci. Dla jednych usunięcie napisów "Jedwabne" i "Radziłów" może być próbą uporządkowania przekazu historycznego. Dla innych taka decyzja może zostać odebrana jako zawężenie pamięci tylko do tych przypadków, dla których zachowały się jednoznaczne dokumenty.
Pewne jest jedno: każda zmiana w takim miejscu wymaga jasnego wyjaśnienia. Nie chodzi wyłącznie o kamienie, napisy czy krzyże. Chodzi o pamięć o ofiarach i o to, kto oraz na jakiej podstawie decyduje o kształcie jednego z najważniejszych miejsc pamięci po niemieckich zbrodniach na ziemiach okupowanej Polski.

💬 Komentarze (0)