"Powiedział mi Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła" - głosi staropolskie przysłowie. Ostatni czwartek przed wielkim postem zapowiada koniec karnawału. Zgodnie z tradycją tego dnia zapominamy o kaloriach i pozwalamy sobie na małe obżarstwo.
Dawniej tłusty czwartek był początkiem Tłustego Tygodnia, czyli czasu wielkiego obżarstwa. Pozwalano sobie na ogromne ilości tłustych mięs, kapustę ze skwarkami, słoninę. Należało najeść się do syta i wybawić przed zbliżającymi się 40 dniami postu, kiedy katolicy powinni zachować wstrzemięźliwość i umiarkowanie także w jedzeniu i piciu.
Inaczej obchodzono tłusty czwartek w Małopolsce, czyli tamtejszy Combrowy Czwartek. Według legendy tłusty czwartek był dniem combrowym, czyli dniem zabaw wszystkich kobiet. Etnograf Joanna Szczypa poinformowała, że ta nazwa pochodzi od żyjącego w XVII wieku wójta Combra, złego i surowego dla krakowskich przekupek. Kramarki w dzień śmierci wójta urządziły wielką uliczną zabawę, która stała się corocznym zwyczajem.
Tłusty czwartek to nie samo jedzenie smakołyków, ale i czas na spotkania ze znajomymi. Karnawał dobiega końca, więc może warto jeszcze potańczyć i pośmiać się w dobrym towarzystwie. Przy okazji niepostrzeżenie spalimy "tłustoczwartkowe" kalorie.

💬 Komentarze (0)