Ostrów Mazowiecka może w przyszłości stanąć przed dużą zmianą polityczną. Jeżeli liczba mieszkańców w Centralnym Rejestrze Wyborców spadnie do poziomu 20 tysięcy lub niżej, kolejna Rada Miasta może nie liczyć już 21 radnych, ale 15. Zmieniłby się też sposób wybierania radnych. Zamiast trzech dużych okręgów po 7 mandatów, mielibyśmy 15 jednomandatowych okręgów wyborczych.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak mogłaby wyglądać Rada Miasta Ostrowi Mazowieckiej, gdyby taki mniejszy skład obowiązywał już przy wyborach samorządowych w 2024 roku. To oczywiście tylko publicystyczna symulacja. Nie da się cofnąć czasu, nie da się też dokładnie odtworzyć wyniku wyborów w jednomandatowych okręgach, których wtedy nie było.
Gdyby miasto było podzielone na 15 jednomandatowych okręgów, granice okręgów byłyby inne, kampania wyglądałaby inaczej, a wyborcy mogliby podejmować inne decyzje. Dlatego przyjęliśmy prostsze założenie. W 2024 roku Ostrów Mazowiecka była podzielona na trzy okręgi, w każdym wybierano po 7 radnych. W naszej symulacji z każdego z tych trzech okręgów bierzemy po 5 kandydatów z najwyższą liczbą głosów.
W ten sposób powstaje hipotetyczna, 15-osobowa rada. To nie jest oficjalne przeliczenie wyborów i nie jest prognoza kolejnych wyborów. To próba pokazania, jak bardzo mogłaby zmienić się polityczna mapa miasta, gdyby liczba radnych była mniejsza, a większe znaczenie miał indywidualny wynik kandydatów.
W okręgu nr 1 najwięcej głosów zdobyła Jolanta Kwiatkowska z komitetu Niezależni Razem. Otrzymała 259 głosów. Drugi był Bogusław Konrad z Prawa i Sprawiedliwości z wynikiem 255 głosów. Kolejne miejsca zajęli Robert Krajewski z PiS - 209 głosów, Krzysztof Laska z PiS - 174 głosy oraz Marian Malec z Koalicji Obywatelskiej - 170 głosów.
W naszej symulacji właśnie ta piątka weszłaby z okręgu nr 1 do 15-osobowej rady: Jolanta Kwiatkowska, Bogusław Konrad, Robert Krajewski, Krzysztof Laska i Marian Malec.
Poza hipotetycznym składem znaleźliby się natomiast Sebastian Pęksa, który miał 164 głosy, Jolanta Zadroga, która zdobyła 152 głosy, oraz Tomasz Koczara, który uzyskał 140 głosów. To ważne, bo Tomasz Koczara jest obecnie przewodniczącym Rady Miasta. W tej uproszczonej symulacji nie znalazłby się jednak w 15-osobowym składzie.
W okręgu nr 2 najlepszy wynik uzyskał Michał Kacprzak z komitetu Niezależni Razem. Zdobył 294 głosy i był zdecydowanym liderem tego okręgu. W pierwotnym przeliczeniu bardzo wysoko był też Daniel Choinka z Prawa i Sprawiedliwości, który zdobył 181 głosów.
Tu trzeba jednak pamiętać o ważnym szczególe. Daniel Choinka po wyborach zrzekł się mandatu z dniem 26 kwietnia 2024 roku. Dlatego w naszej symulacji przyjęliśmy dodatkowe założenie redakcyjne: jeżeli osoba, która znalazłaby się w hipotetycznej piętnastce, zrzekła się mandatu, w zestawieniu zastępuje ją kolejny kandydat z tego samego dotychczasowego okręgu z najwyższym wynikiem.
To również jest element naszej symulacji, a nie odtworzenie formalnej procedury z jednomandatowych okręgów. Przyjęliśmy po prostu, że skoro Daniel Choinka zrzekł się mandatu, w naszym zestawieniu jego miejsce zajmuje kolejna osoba z najwyższym wynikiem w okręgu nr 2.
Po pominięciu Daniela Choinki do pierwszej piątki z okręgu nr 2 wszedłby Waldemar Pałys, który zdobył 122 głosy. Tuż za nim był Paweł Pecura z wynikiem 121 głosów. Różnica wyniosła więc zaledwie jeden głos.
Po tej korekcie z okręgu nr 2 do naszej hipotetycznej rady weszliby: Michał Kacprzak, Marek Kukiełka, Łukasz Chojnowski, Anna Krajewska i Waldemar Pałys.
Marek Kukiełka z Koalicji Obywatelskiej zdobył 141 głosów. Łukasz Chojnowski, również z Koalicji Obywatelskiej, miał 130 głosów. Tyle samo głosów zdobyła Anna Krajewska z komitetu Niezależni Razem. Waldemar Pałys, po uwzględnieniu rezygnacji Daniela Choinki, zamykałby pierwszą piątkę okręgu.
W okręgu nr 3 zdecydowanym liderem był Roman Betlejewski z Koalicji Obywatelskiej. Zdobył 322 głosy. To najwyższy indywidualny wynik w całej naszej symulacji. Drugie miejsce zajął Zbigniew Krych z Prawa i Sprawiedliwości - 259 głosów. Trzeci był Edward Zalewski z PiS - 236 głosów.
Do pierwszej piątki weszliby także Klaudia Wilczyńska z komitetu Niezależni Razem, która zdobyła 156 głosów, oraz Krzysztof Swaczyna, również z Niezależnych Razem, z wynikiem 149 głosów.
Tuż pod kreską w okręgu nr 3 znalazłby się Henryk Wilczewski z wynikiem 146 głosów. Poza hipotetyczną radą w naszej symulacji byliby też Ewa Orzechowska, która w rzeczywistych wyborach zdobyła mandat, oraz Rafał Wierzejski, który również jest obecnym radnym. Ewa Orzechowska miała 139 głosów, a Rafał Wierzejski 135 głosów.
Po zsumowaniu trzech okręgów hipotetyczna 15-osobowa Rada Miasta wyglądałaby następująco.
Kandydaci startujący z listy Prawa i Sprawiedliwości mieliby 6 mandatów. W radzie znaleźliby się: Bogusław Konrad, Robert Krajewski, Krzysztof Laska, Waldemar Pałys, Zbigniew Krych i Edward Zalewski.
Komitet Niezależni Razem miałby 5 mandatów. W symulacji weszliby: Jolanta Kwiatkowska, Michał Kacprzak, Anna Krajewska, Klaudia Wilczyńska i Krzysztof Swaczyna.
Koalicja Obywatelska miałaby 4 mandaty. W 15-osobowej radzie znaleźliby się: Marian Malec, Marek Kukiełka, Łukasz Chojnowski i Roman Betlejewski.
Wspólna Przyszłość Miasta w takim wariancie nie miałaby żadnego mandatu.
Najwięcej mandatów przypadłoby więc kandydatom startującym z listy Prawa i Sprawiedliwości, ale nie dawałoby to samodzielnej większości. W 15-osobowej radzie do większości potrzeba 8 głosów. Kandydaci PiS mieliby ich 6. Z kolei Niezależni Razem i Koalicja Obywatelska miałyby razem 9 mandatów, czyli arytmetyczną większość w radzie.
To pokazuje, że zmniejszenie rady i przejście na inny sposób wybierania radnych mogłoby bardzo mocno zmienić lokalny układ sił. Nie chodzi tylko o liczbę mandatów, ale też o konkretne nazwiska.
W porównaniu z obecnym składem Rady Miasta poza 15-osobową radą w tej symulacji znaleźliby się: Tomasz Koczara, Małgorzata Bartkiewicz, Paweł Pecura, Ewa Orzechowska, Sebastian Pęksa i Rafał Wierzejski. To nie oznacza, że te osoby przegrałyby wybory w prawdziwych jednomandatowych okręgach. Oznacza tylko tyle, że przy naszym uproszczonym założeniu - po 5 osób z każdego z trzech dotychczasowych okręgów - nie weszliby do symulowanej 15-osobowej rady.
Szczególnie ciekawy jest przypadek Tomasza Koczary. Obecnie jest przewodniczącym Rady Miasta, ale w takim przeliczeniu byłby poza składem rady. W okręgu nr 1 zdobył 140 głosów, a do hipotetycznej pierwszej piątki zabrakłoby mu 30 głosów. Piąty w tym okręgu Marian Malec miał 170 głosów.
Ważny jest też przypadek Pawła Pecury. W obecnej radzie znalazł się po rezygnacji Daniela Choinki. W naszej symulacji, po pominięciu Choinki, do hipotetycznej pierwszej piątki z okręgu nr 2 wszedłby Waldemar Pałys z wynikiem 122 głosy. Pierwszy pod kreską byłby wtedy Paweł Pecura, który zdobył 121 głosów. W tym uproszczonym wariancie o miejscu w 15-osobowej radzie decydowałby więc jeden głos.
Rezygnacja Jolanty Zadrogi nie zmieniła natomiast wyniku naszej symulacji. Jolanta Zadroga zdobyła mandat w rzeczywistych wyborach, ale w przeliczeniu na pierwszą piątkę okręgu nr 1 i tak byłaby poza hipotetycznym składem. Miała 152 głosy, a piąte miejsce w okręgu dawało 170 głosów.
Najmocniejsze indywidualne wyniki w całej symulacji uzyskali Roman Betlejewski - 322 głosy, Michał Kacprzak - 294 głosy, Jolanta Kwiatkowska i Zbigniew Krych - po 259 głosów, Bogusław Konrad - 255 głosów oraz Edward Zalewski - 236 głosów.
Ta symulacja dobrze pokazuje, dlaczego ewentualny spadek Ostrowi Mazowieckiej poniżej granicy 20 tysięcy mieszkańców w Centralnym Rejestrze Wyborców może mieć duże znaczenie polityczne. Zmiana nie polegałaby tylko na tym, że w radzie zasiadałoby mniej osób. Zmieniłaby się cała logika wyborów.
W wyborach do 21-osobowej rady komitety walczą o mandaty w większych okręgach. Liczy się wynik listy, układ kandydatów i podział mandatów między komitety. W systemie 15 jednomandatowych okręgów większe znaczenie miałaby rozpoznawalność konkretnego kandydata na konkretnych ulicach i osiedlach. Każdy okręg dawałby tylko jeden mandat.
W takim systemie nie wystarczyłby dobry wynik listy. Trzeba byłoby wygrać bezpośrednie starcie w swoim okręgu. To mogłoby wzmocnić kandydatów najbardziej rozpoznawalnych lokalnie, ale jednocześnie osłabić tych, którzy dziś korzystają z ogólnego wyniku komitetu.
Oczywiście obecna Rada Miasta Ostrów Mazowiecka nadal liczy 21 radnych i będzie pracować w tym składzie do końca kadencji. Żadna zmiana nie działa wstecz. Nasza symulacja nie zmienia wyniku wyborów z 2024 roku i nie jest prognozą kolejnych wyborów.
Pokazuje jednak, jak duża mogłaby być polityczna różnica, gdyby Ostrów Mazowiecka rzeczywiście przeszła na 15-osobową radę. W takim uproszczonym przeliczeniu najwięcej mandatów mieliby kandydaci Prawa i Sprawiedliwości, ale arytmetyczną większość mogłyby mieć razem komitety Niezależni Razem i Koalicja Obywatelska. Kilku obecnych radnych, w tym przewodniczący rady, znalazłoby się poza symulowanym składem.
To właśnie dlatego temat liczby mieszkańców w Centralnym Rejestrze Wyborców nie jest tylko statystyką. Od tego może zależeć nie tylko liczba radnych, ale też sposób prowadzenia kampanii, układ sił w mieście i polityczna przyszłość wielu znanych nazwisk.
Jedno jest pewne, najbliższe wybory samorządowe odbędą się za trzy lata czyli w 2029 r.

💬 Komentarze (0)