Chciałem zabrać głos na temat szokującej wypowiedzi Artura Wnuka, dyrektora ostrowskiego szpitala, który wprost powiedział, że nie interesuje się sposobem komunikacji swoich podwładnych i nie interesuje go czy jeden nazywa drugiego sprzedajną k***ą czy c***ą.
Brak (choćby) nagany dla agresora pokazuje, że w szpitalu nie tylko istnieje przyzwolenie na rzucanie mięsem, lecz być może także zakorzeniło się wielkie kolesiostwo. Nie potrafię inaczej nazwać tej olbrzymiej gnuśności i bierności, co w efekcie jest po prostu wspieraniem chamstwa i agresji.
Aż strach pomyśleć na co jeszcze zgadza się dyrektor. Próba bycia Salomonem, to w mojej ocenie przejaw tlącej się inteligencji w głowie Wnuka, ale jego nikczemne zachowanie to nieudolna próba umycia rąk od sprawy.
Wysyłanie pracowników do sądu to zły pomysł. Niebawem na oddziałach agresja słowna może spotkać się z atakiem fizycznym. Solówka, ustawka lub bójka pomiędzy personelem oddziałów być może dla dyrektora byłaby do przełknięcia. Tylko czy naprawdę Artur Wnuk chce się doczekać w mediach nagłówków typu „Kardiologia zbiła chirurgów” lub „ortopedzi dali po mordzie pyskatym położnikom”?
Brak reakcji na wulgarną komunikację podwładnych jest nie tylko niedopuszczalny, lecz jest przede wszystkim bezpardonowym wspieraniem chamstwa, agresji i przemocy. A jak wiemy, przemoc rodzi przemoc.
Brak reakcji organu nadzorującego na żenującą bierność dyrektora będzie oznaką olbrzymiego kolesiostwa i kompletnego braku empatii dla skrzywdzonych pracowników szpitala.
Nie pozwólcie, drodzy mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej i regionu, aby we władzach publicznych urzędów i szpitali zasiadali ludzie bierni, którzy myśląc, że są Salomonem, postępują jak Piłaci.
Krzysztof Chojnowski
Redaktor naczelny zaprzyjaźnionego lokalnego portalu Moja Ostrołęka
Pełna treść artykułu poniżej

💬 Komentarze (12)