Debata nad raportem o stanie gminy, oświadczenie byłego zastępcy wójta, pytania o jedną spółkę i dwie spółdzielnie - tak w wielkim skrócie można opisać sesję Rady Miejskiej w Małkini Górnej, która odbyła się 23 czerwca 2026. Ale ten skrót nie oddaje emocji, więc koniecznie przeczytajcie naszą relację. Obszerną relację, dodajmy. Bo też i było o czym pisać.
O tej porze roku radni spotykają się, by podjąć (lub nie) uchwały o udzieleniu burmistrzowi (wójtowi, prezydentowi) wotum zaufania oraz absolutorium z wykonania budżetu gminy za 2025 rok. Tak właśnie było w Małkini Górnej 23 czerwca. Zaczęło się od debaty nad raportem o stanie gminy w 2025 roku.
- Spotykamy się na sesji szczególnej. Mam zaszczyt i wielką przyjemność przedstawić raport o stanie gminy Małkinia Górna za 2025 rok - zaczął Dariusz Rafalik, burmistrz Małkini. - Dla mnie ten raport to kronika roku, który złotymi zgłoskami zapisał się w historii naszej gminy. Rok 2025 przyniósł nam fundamentalną zmianę - tak burmistrz nawiązał do uzyskania przez Małkinię Górną praw miejskich. Nastąpiło to 1 stycznia 2026, ale w minionym roku prowadzone były zmierzające do tego działania. - To nie jest dzieło przypadku, to ukoronowanie marzeń wielu pokoleń i potężny impuls, który otwiera przed nami zupełnie nowe perspektywy rozwoju. Za nami rok niezwykle wytężonej pracy - podsumowywał. - Raport o stanie gminy to przede wszystkim opowieść o tym, jak dbamy o bezpieczeństwo i codzienny komfort życia naszych mieszkańców.
Burmistrz podał bilans inwestycyjny - wydano na nie w ub. roku ponad 24 mln zł. Wymienił najważniejsze, wśród nich rozbudowę ul. Sobieskiego w Kańkowie (9,4 mln zł, w tym 7,3 mln zł to dofinansowania), budowę drogi gminnej Ostrowska - Kościelna (4,4 mln zł, w tym 80 proc. dofinansowania), modernizację oraz uruchomienie inteligentnych sieci wodociągowych (7,4 mln zł, w tym 4,8 mln dotacji), budowę cmentarza komunalnego w Małkini Górnej (459,5 tys. zł), budowę żłobka w Kańkowie (ponad 4 mln zł z funduszy zewnętrznych).
Pokazał w prezentacji główne liczby budżetu gminy Małkinia Górna 2025: wzrost dochodów wobec 2024 roku z 71,4 do 98,1 mln zł, spadek zadłużenia z 60 do 46 proc, wzrost nadwyżki budżetowej z 400 tys. zł do ponad 3 mln zł.
- Aż 26 mln zł przeznaczyliśmy na inwestycje, które zmienią oblicze ziemi małkińskiej. Oznacza to, że blisko 1/4 całego budżetu pracowała na czysty motor rozwoju infrastrukturalnego, społecznego i gospodarczego. Ten raport to świadectwo naszej wspólnej, wielkiej drogi - mówił. Dziękował radnym, urzędnikom, organizacjom społecznym, wszystkim mieszkańcom gminy.
Dyskusję o tym raporcie, która poprzedzała głosowanie radnych nad wotum zaufania, rozpoczął radny Zbigniew Nietubyć.
- Raport o stanie gminy to bardzo obszerny dokument, ale czego mi w tym raporcie brakuje od zawsze? Otóż, nie ma informacji o stanie naszej spółki komunalnej. Myślę, że to jest okazja, by powiedzieć, jak spółka teraz prosperuje, czy coś się zmieniło do czasu, gdy była mowa o jej złym stanie - mówił radny Nietubyć. - Warto byłoby powiedzieć wiecej o tej jedynej naszej jednostce gminnej. A druga sprawa - burmistrz dziękował wielu osobom, które z nim pracowały w 2025 roku. W pojedynkę nic nie zrobimy. Ważni są ludzie, to dobry kierunek. A chcę tu podkreślić, że niektóre z tych inwestycji z 2025 roku to kontynuacja tego, co rozpoczęła jego poprzedniczka - myślę o ul. Sobieskiego czy SUW w Rostkach. Trzeba być sprawiedliwym i to dopowiedzieć, choć różnie nam się współpracowało i miewałem odmienne zdanie. I jeszcze ukłon wobec pani skarbnik - podjęła wiele trudu jeśli chodzi o uregulowanie spraw związanych z budynkiem komunalnym.
- Faktycznie kontynuujemy niektóre zadania rozpoczęte przez poprzednią władzę - potwierdził burmistrz Rafalik. - Ale dodam też, że o wiele lżej by mi się rządziło, gdybym przejmując urząd, miał stan kasy 0. A jeśli rozmawiamy o inwestycjach, muszę powiedzieć o długu - ponad 32 mln w 2024 roku, więc proszę się nie dziwić, że nie wykonujemy niektórych inwestycji, szczególnie ze środków własnych, bo nas po prostu na to nie stać. Przede wszystkim realizujemy zadania z dofinansowaniem.
Tutaj chciał zabrać głos były zastępca wójta Łukasz Karpiej, ale nie został przez przewodniczącego Rady Miejskiej M dopuszczony do głosu - "bo nie jest pan mieszkańcem gminy". W związku z tym, za zgodą prawnika, radna Milena Sienicka przeczytała pismo sporządzone przez Łukasza Karpieja (był zastępcą wójta w 2024 roku, został powołany 29 maja 2024, zaś odwołany 8 listopada 2024). Była w piśmie poruszona m.in. kwestia przydziału mieszkań, a właściwie plotek o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić przy przyznawaniu mieszkań, o niejasnych w ocenie autora pisma (listu) kwestiach podatkowych w gminie. Łukasz Karpiej twierdzi - "podczas mojej pracy kontrolowano każdy mój ruch, sporządzano notatki, zostałem upomniany za rozmowę z osobą, która przyszła do urzędu jako interesant". Podnosi w liście, że rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje na jego temat. "Skoro od listopada 2024 roku publicznie formułowane są wobec mnie oskarżenia to dlaczego do dziś nie przedstawiono żadnych dowodów, nie wszczęto postępowania?" (...) "Skierowałem w czerwcu 2025 pismo do burmistrza z wezwaniem do zaprzestania rozpowszechniania informacji godzących w moje dobre imię, naruszających moją reputację. Do dziś nie dostałem odpowiedzi. W mojej ocenie milczenie w tej sprawie jest szczególnie wymowne".
- A jak to się ma do raportu? - dopytywali czytającą radną i przewodniczący RM Piotr Krzepicki i burmistrz.
- Nie wiem, co jest w tym piśmie, po prostu je przeczytam do końca - odparła radna Sienicka. I przeczytała.
- Dwa bardzo poważne błędy popełniłem - zatrudniłem tego pana, a drugi - że tak długo pracował - pięć czy sześć miesięcy - skomentował burmistrz Rafalik. Chciał jeszcze coś dodać, ale doszło do słownych przepychanek ze stojącym z boku byłym zastępcą. Przewodniczący rady, próbując zapanować nad emocjami w sali, ogłosił przerwę. Po przerwie temat nie był kontynuowany (ale powrócił w dalszej części obrad).
Skarbnik gminy Agnieszka Jastrzębska odniosła się do prośby radnego Nietybycia dotyczącej informacji o kondycji gminnej spółki.
- Mamy sprawozdanie finansowe na 31 grudnia 2025. Sytuacja, sądząc po danych finansowych, stabilizuje się. Rok 2024 zamknął się stratą 706 tys. zł, natomiat 2025 zamknął się zyskiem 121,8 tys. zł. Co ważniejsze, należy zwrocić uwagę nie na ogólny wynik, tylko na wynik ze sprzedaży. Wynik ten wskazuje, jak spółka fukcjonuje na wykonywanej działalności - za 2024 była strata 634 tys. zł, a w 2025 roku był zysk 180 tys. zł. Świadczy to o tym, że są urealniane ceny, odpowiednio kalkulowane, o milion wzrosly przychody z wykonywanych usług, a koszty działalności są niższe pomimo inflacji. Spółka nadal spłaca postępowania układowe, które miała zawarte - w 2025 roku odsetki od nieterminowych spłat zobowiazań, które obciażyły wynik, to 124,5 tys. zł, a w 2024 - 134,9 zł. Spółka nie była dokapitalizowywana w 2024 i 2025 roku przez właściciela, umorzony został jedynie podatek od nieruchomości za 6 miesięcy, prolongowane zapłaty za nasze faktury. My i spółka, jak zawsze mówię, to jedno. Obserwujemy sytuację, patrzymy jak można zadziałać, żeby jej kondycja była lepsza, ale to jest proces kilkumiesięczny, by ocenić, czy spółka ma perspektywy. Niemniej 2025 rok napawa optymizmem. Spłacone wynagrodzenia, zobowiązania wobec ZUS, wobec podmiotow trzecich...
- Jestem uradowany - skomentował radny Nietubyć. - Jest z czego się cieszyć, czuję satysfakcję, że spółka idzie w górę.
Radny Łukasz Szymańczyk podzielił się spostrzeżeniem w zupełnie innej kwestii.
- Podjęliśmy uchwałę intencyjną, by Małkinia stała się miastem, i ta decyzja okazała się trafna - mówił Łukasz Szymańczyk. - Małkinia rozwija się, są nowi inwestorzy, powstają nowe sklepy. Z tego trzeba się cieszyć. Ale byliśmy zapewniani, że inne miejscowości w gminie nie zostaną pozostawione same sobie. A ludzie komentują, że miejscowości zostały jakby trochę zapomniane. Mam prośbę, żeby nie tylko kłaść nacisk na rozwój Małkini Górnej. Nie ma inwestycji np. w Prostyni, którą reprezentuję. Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą zmiany. Prosiliśmy o modernizację boiska, które jest w bardzo złym stanie, ale prawdopododnie po raz kolejny nie dostaniemy na to dotacji. To przykre. Może wniosek skierowany do Ministerstwa Sportu coś da.
- Dla Małkini trochę łatwiej pozyskiwać środki, niemniej będziemy działać w każdym okręgu wyborczym - zapewnił burmistrz Rafalik. - Ubolewamy, że przy trzeciej pod względem wielkości szkole w gminie boisko nie powstało. Staramy się szukać środków.
- Od roku działa przy szkole klub sportowy. Żeby rozegrać mecz, dzieci muszą korzystać z boiska przy SP w Sadownem. Treningi udaje się organizować, ale mecze już nie, bo boisko nie spełnia żadnych norm - uzupełnił radny Szymańczyk. - Polityka powinna iść na bok, patrzmy na bezpieczeństwo dzieci - zaapelował.
Inny temat przywołała radna Elwira Założyńska.
- Co się dzieje z dwoma spółdzielniami, które powstały w 2025 roku - energetyczną oraz "Aktywni razem" - wespół z gminą Zaręby Kościelne - dopytywała radna Założyńska.
- Wkłady i wpisowe do obu spółdzielni były po 1000 zł - podała skarbnik Agnieszka Jastrzębska. - Co do spółdzielni energetycznej - jesteśmy na etapie przenoszenia punktów energetycznych do tej spółdzielni. Ona zaczyna realizować swoje działania, ale to trwa. Niemniej oszczędności w energii będą widoczne na przestrzeni kilku miesięcy. Spółdzielnia "Aktywni razem" też działa, zaczęła funkcjonować od lutego czy marca. Nie dostarcza jeszcze posiłków do szkół, bo mają problemy z uzyskaniem zgód od sanepidu, na razie świadczą usługi komercyjne.
Jak przebiegło głosowanie radnych (uściślając - dwa głosowania)?
- udzielenie burmistrzowi wotum zaufania - 10 radnych było za, 5 wstrzymało się od głosu;
- absolutorium dla burmistrza z wykonania budżetu za 2025 rok - 10 za, 5 wstrzymujących się.
- Serdecznie dziękuję za ten 2025 rok, najpiękniej jak potrafię chciałbym podziękować pani skarbnik, panu sekretarzowi, mecenasowi, dyrektorom, kierownikom referatów, radnym - także tym, którzy się wstrzymali, bo to dla mnie tylko doping do lepszej pracy, sołtysom... Wszystkim państwu dziękuję za każdy dzień - mówił burmistrz. - Praca jest bardzo ciężka. My nie pracujemy po 8 godzin tylko tyle ile trzeba. Wczoraj udało mi się wrócić do domu o godz. 20.00. Wykonuję swoje czynności z wielką radością, dumą, satysfakcją - podkreślił. - Ale bez was nic by się nie wydarzyło. To nasz wspólny sukces, to sukces gminy Małkinia Górna.
Jeszcze w sprawach różnych burmistrz wrócił do sytuacji, którą wywołało odczytanie listu byłego zastępcy.
- Zadziało się na tej sesji - nawiązał do tematu. - Mieliśmy gości, o których nie wiedzieliśmy, że przyjdą. To, o czym ci państwo mówili, to co odczytała pani radna - wszystkie sprawy toczą się w prokuraturze. My zgłosiliśmy, ci państwo zgłosili. Ci państwo chcą zdezorganizować pracę urzędu. Najpierw bardzo walczyli z naszym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, potem się to przerzuciło na urząd. W zasadzie żyją z takiej nienawiści. O co im chodzi? Tak do końca nie potrafię państwu powiedzieć. Zajmuje się tym policja, prokuratura. Myślę, że ze strony mojego byłego zastępcy to taki akt desperacji. Już nie ma pomysłu, jak przeszkodzić, co zrobic żeby zaszkodzić urzędowi. A pani radna powinna się zastanowić, czy to dobry czas na poruszanie takich pism. Dyskutujemy o debacie nad raportem o stanie gminy - zwrócił się do Mileny Sienickiej.
- Ja nie wiedziałam, co tam było napisane - przypomniała radna.
- A gdyby tam pisali, żeby zabić burmistrza, to by go pani zabiła, bo tak tam było napisane? - kontynuował burmistrz. - Trochę powagi, to sesja rady gminy. Przyjechał człowiek z sąsiedniej gminy i chce nam zaburzyć porządek sesji? No nie możemy sobie na takie rzeczy pozwalać. A ten referat, który pani odczytała, jest nie do końca zgodny z prawdą.
- Broń Boże, nie chcę żeby ktoś zakłócał pracę urzędu czy rady. Jestem atakowana, bo przeczytałam list - zareagowała Milena Sienicka.
- Cieszę się, że ci państwo przyszli, pokazali się. To znaczy, że chyba wszystkie siły wyczerpali - domniemywał burmistrz.
- W tym liście była mowa o nieprawidłowościach w podatku od nieruchomości - odezwała się skarbnik Agnieszka Jastrzębska. - To sprawa sprzed roku. Była zgłoszona do prokuratory, do rzecznika finansów publicznych. Mieliśmy w ubiegłym roku dwumiesięczną kontrolę z Regionalnej Izby Obrachunkowej. Przez te trzy instytucje była ta sprawa sprawdzona i nikt nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości. Co więcej, było potwierdzone, że wszystko było zgodnie z prawem. Proszę państwa, zanim się zgodzicie poruszać publicznie takie dokumenty, które mówią o nieprawidłowościach w finansach, proszę pamiętać, że wiąże się to dla nas z poważnymi konsekwencjami. W tym momencie zarzucają państwo rzecznikowi dysypliny finansow publicznych, że chyba nie wiedział co robi.
- Wszystkie poruszone w tym piśmie wątki zna nasza komisja skarg - dodał Cezary Pietrzak, sekretarz gminy. - Praktycznie raz w miesiacu się spotykaliśmy, również komisja rewizyjna, a więc to wszystko było rozpatrywane i zakończone odpowiednimi uchwałami. Żaden nadzór nie zarzucił nam niekompetencji. Uważam że to taki odgrzewany kotlet.

💬 Komentarze (0)