Roznoszenie bożonarodzeniowych opłatków to coroczny zwyczaj znany w całej Polsce. Na terenie jednej z parafii w Małkini Górnej pojawiły się obawy czy tutejszy organista oprócz opłatków nie roznosi czegoś więcej.
Do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka Małkini Górnej, która zwraca uwagę na zachowanie organisty roznoszącego bożonarodzeniowe opłatki dla parafian. Jak wynika z relacji naszej czytelniczki, organista chodzi "od domu do domu" z maseczką na brodzie i z wyraźnym kaszlem. Jej zdaniem takie zachowanie w środku pandemii jest skrajnie nieodpowiedzialne.
- W czasie zagrożenia, w jakim żyjemy, nie powinno mieć to miejsca a opłatki powinny być "sprzedawane" w nieco inny sposób - pisze mieszkanka Małkini Górnej. - Mimo że jest to tradycja, w moim odczuciu nie powinno to w tym roku mieć miejsca - dodaje.
Roznoszenie opłatków, którymi dzielimy się w wieczór wigilijny to polska tradycja. Opłatki do domów parafian przynosi organista. Zwyczajem jest, że od wiernych otrzymuje ofiarę, którą zatrzymuje w całości dla siebie, nie musi dzielić się nią z parafią. W dużych parafiach organiści inkasują w ten sposób nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

💬 Komentarze (4)