Konflikt Rafała Wierzejskiego z Pawłem Pecurą ma kolejną odsłonę. Wcześniej radni ostro spierali się w komentarzach na Facebooku po publikacji naszego artykułu o pękniętej latarni przy ul. Podstoczysko. Teraz spór wszedł na oficjalną drogę. Wierzejski skierował do burmistrza interpelację, w której kwestionuje sposób korzystania przez Pecurę z tej formy działania.
O wcześniejszej publicznej wymianie zdań pisaliśmy już na naszym portalu. Pecura tłumaczył wówczas, że reaguje na problemy zgłaszane przez mieszkańców. Wierzejski nazwał jego działanie "klasycznym, pokazowym biciem piany" i zarzucił mu autopromocję. Teraz podobne zarzuty przedstawił już nie w internetowym komentarzu, lecz w oficjalnym piśmie skierowanym do burmistrza Huberta Betlejewskiego.
- Na podstawie art. 24 ust. 4-7 ustawy o samorządzie gminnym składam interpelację w sprawie wykorzystywania przez radnego Pawła Pecurę instytucji interpelacji do zgłaszania błahych spraw porządkowych - napisał Rafał Wierzejski.
Zdaniem Wierzejskiego Paweł Pecura złożył w ostatnich miesiącach szereg interpelacji dotyczących spraw o bardzo niewielkim znaczeniu dla funkcjonowania miasta. Jako przykłady wymienia pojedyncze uszkodzenia elementów infrastruktury, wyrwane deski, nieskoszone fragmenty trawników oraz inne drobne zaniedbania porządkowe. Nie wskazuje jednak numerów ani tytułów konkretnych interpelacji, które zalicza do tej kategorii.
Wierzejski zaznacza, że nie kwestionuje prawa radnego do składania interpelacji. Poddaje jednak w wątpliwość sposób, w jaki - jego zdaniem - Paweł Pecura korzysta z tego narzędzia.
- Nie kwestionuję prawa każdego radnego do składania interpelacji. Jednak skala i charakter tego rodzaju wystąpień rodzą pytanie, czy instytucja interpelacji - będąca jednym z najważniejszych narzędzi pracy radnego - nie jest wykorzystywana niezgodnie z jej pierwotnym celem - czytamy w piśmie.
Zdaniem Wierzejskiego mieszkańcy oczekują od radnych zajmowania się rozwojem miasta, inwestycjami, bezpieczeństwem, polityką społeczną, edukacją oraz poprawą jakości usług publicznych. Radny uważa, że zgłaszanie pojedynczego źdźbła trawy lub wyrwanej deski nie powinno za każdym razem uruchamiać formalnej procedury interpelacyjnej. Według niego przygotowywanie odpowiedzi angażuje pracowników urzędu i generuje dodatkowe koszty administracyjne.
W interpelacji znalazły się cztery pytania do burmistrza. Wierzejski chce przede wszystkim wiedzieć, ile interpelacji Pawła Pecury w obecnej kadencji dotyczyło drobnych spraw porządkowych i niewielkich usterek miejskiej infrastruktury. Sam nie sprecyzował, które konkretne pisma ma na myśli.
Drugie pytanie dotyczy łącznego kosztu administracyjnego przygotowania odpowiedzi na te interpelacje. Wierzejski chce, aby został on obliczony na podstawie czasu pracy pracowników Urzędu Miasta poświęconego na zajmowanie się zgłoszonymi sprawami.
Radny pyta również, czy miasto rozważa wprowadzenie uproszczonego systemu zgłaszania drobnych usterek przez radnych i mieszkańców. Takie rozwiązanie pozwalałoby przekazywać informacje o niewielkich problemach bez uruchamiania formalnej procedury interpelacyjnej.
W ostatnim pytaniu Wierzejski zwraca się bezpośrednio o ocenę burmistrza. Chce wiedzieć, czy składanie licznych interpelacji dotyczących - jak sam je określa - błahych problemów nie obniża rangi tej instytucji i nie odwraca uwagi od rzeczywistych problemów miasta.
Na zakończenie Wierzejski ocenia, że interpelacja radnego nie powinna stawać się narzędziem politycznej promocji.
- Uważam, że samorząd powinien koncentrować się na rozwiązywaniu spraw strategicznych i istotnych dla mieszkańców, a interpelacja radnego nie powinna stawać się narzędziem politycznej promocji poprzez nagłaśnianie pojedynczych, drobnych zaniedbań, które mogą być usuwane w ramach bieżącej działalności służb miejskich - napisał Rafał Wierzejski.
Przywołany przez radnego art. 24 ustawy o samorządzie gminnym stanowi, że interpelacja dotyczy spraw o istotnym znaczeniu dla gminy. Przepisy osobno wymieniają zapytania, które mogą dotyczyć aktualnych problemów oraz służyć uzyskaniu informacji o konkretnym stanie faktycznym. Ustawa nie określa jednak, które lokalne problemy należy uznać za istotne, a które za błahe.
Wierzejski chce więc, aby burmistrz podał liczbę interpelacji Pecury dotyczących drobnych spraw, oszacował koszt przygotowywania odpowiedzi, odniósł się do pomysłu uproszczonego systemu zgłoszeń oraz ocenił sposób działania drugiego radnego. Konflikt, który wcześniej toczył się w internetowych komentarzach, trafił tym samym do oficjalnej korespondencji samorządowej.

💬 Komentarze (0)