Opublikowano . Kraj i świat | Sport | Z kraju i ze świata


Igrzyska Olimpijskie w Tokio przełożone na rok 2021

Pandemia tajemniczego wirusa z Chin całkowicie sparaliżowała świat sportu. Zaczęto lawinowo odwoływać kolejne zawody i rozgrywki. Nawet federacje, które do ostatniej chwili próbowały się bronić przed tak drastyczną decyzją, jaką jest zawieszenie trwającego sezonu, ostatecznie ulegały presji ze strony mediów i samych sportowców.

2020/03/igrzyska-olimpijskie-tokio2020-jpg_5e7cb62409632

Jedną z organizacji najdłużej "stawiających opór" był Komitet Olimpijski, który cały czas podtrzymywał, że nie ma powodów, dla których igrzyska w Tokio zaplanowane na czerwiec tego roku miałby się nie odbyć w terminie. Jak wiadomo, Japonia bardzo sprawnie i szybko uporała się z problemem na terenie swojego kraju, co wydawało się dawać mocne podstawy ku temu, żeby nie odwoływać igrzysk. Stało się jednak inaczej i największa impreza sportowa na świecie również została oficjalnie przełożona na 2021 rok.

Co ciekawe, igrzyska nadal będą nosiły nazwę "Tokio 2020". Nie wiadomo też, kiedy dokładnie się odbędą. O zmianie, z którą będą musieli się pogodzić także legalni bukmacherzy w Polsce, poinformował we wtorek Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Wcześniej z taką propozycją w związku z pandemią wyszedł premier Japonii Shinzo Abe. Organizatorzy podkreślali jednak, że ich celem jest przeprowadzenie zmagań w terminie, co mogłoby stanowić swoisty symbol walki z zwycięstwa nad koronawirusem.

Sytuacja bez precedensu
To sytuacja bez precedensu w historii olimpizmu. Igrzyska odwoływano pięć razy, ale nigdy nie zmieniano ich daty. W czasach nowożytnych nie odbyły się letnie igrzyska w 1916, letnie i zimowe w 1940 oraz 1944 roku z powodu działań zbrojnych podczas I i II wojny światowej.

Aktualnie w świecie sportu pojawiają się setki pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi. Teraz nadejdą kolejne: co z kwalifikacjami, co ze stypendiami, z umowami sponsorskimi, kalendarzem innych imprez? Światowy sport to gigantyczny biznes działający w systemie naczyń połączonych, a jednym z największych są właśnie igrzyska.

Jeszcze kilka dni temu światowa centrala olimpijska apelowała do sportowców, żeby ci kontynuowali przygotowania, choć po decyzjach wielu rządów część zawodników nie miała w zasadzie jak tego robić. Japończycy i MKOl mówili wspólnym głosem, że przesunięcie terminu rozpoczęcia igrzysk jest niemożliwe. Później japoński premier zmienił zdanie, ale zaznaczając, że całkowite odwołanie wydarzenia nie wchodzi w grę.

Presja otoczenia była zbyt duża
Pojawiły się więc apele do MKOl od kolejnych krajowych komitetów olimpijskich. Kanada zapowiedziała nawet, że jeśli MKOl zostanie przy swoim zdaniu, rezygnuje z występu. Blisko podobnego kroku była Wielka Brytania, w której jeszcze kilka dni temu podchodzono do sprawy koronawirusa bardzo spokojnie. Kiedy sytuacja się zmieniła, szef tamtejszego komitetu olimpijskiego Hugh Robertson nie miał wątpliwości, że wysłanie ekipy do Japonii będzie niemożliwe.

- Jeśli spełnią się nasze przewidywania, nie ma absolutnie żadnych szans, by sportowcy z naszego kraju wzięli udział w igrzyskach - powiedział Hugh Robertson "Sky Sport News". - Trudno sobie wyobrazić, by zawodnicy mieli możliwość przygotowania się na właściwym poziomie. Rozprzestrzenianie się wirusa blokuje zarówno treningi, jak i starty kontrolne. Spodziewam się, że nie będziemy mieli wyboru, by nie oszukiwać sportowców, że coś jest możliwe. Jeśli nic się nie zmieni, wkrótce dołączymy do Kanady - dodał.

Artykuł sponsorowany